O trzeciej trzydzieści nad ranem, okno terminala na ekranie wciąż szaleńczo skacze, a ta filiżanka kawy rozpuszczalnej w moich rękach już całkowicie ostygła. To uczucie jest zbyt znajome, ostatni raz tak późno siedziałem, żeby zdobyć airdrop Arbitrum. Przez te kilka dni nie zajmowałem się tymi ludźmi z rynku, ale zamiast tego obsesyjnie śledziłem dane węzłów Vanar Chain przez cały tydzień. Powód był prosty, niedawno w wiadomościach rozgorzała współpraca z Google Cloud, a moją pierwszą reakcją, jako starego gracza, było: znów pojawia się projekt PPT, który korzysta z popularności dużych firm Web2, by zyskać na wartości. Ale kiedy naprawdę uruchomiłem węzeł i zagłębiłem się w jego podstawową logikę weryfikacji, odkryłem, że sprawy nie są takie proste, a nawet można powiedzieć, że moje uprzedzenia prawie sprawiły, że przegapiłem gracza, który naprawdę mógłby odnieść sukces na poziomie komercyjnym.


Musimy przyznać, że obecny rynek publicznych łańcuchów to prawdziwa arena walki zwierząt. Solana rządzi dzięki wysokiemu TPS, ale sporadyczne awarie są jak bomba z opóźnionym zapłonem; Polygon, choć ma dużą ekosystem, to chaotyczne opłaty za gaz i złożona struktura sidechain są istnym koszmarem dla firm, które chcą poważnie prowadzić działalność. Moje pierwsze wrażenie o Vanarze było bardzo „niekrypto”, jest zbyt cicho, cicho jak usługa SaaS dla przedsiębiorstw. Podczas konfigurowania węzłów weryfikacyjnych, to, jak gładko to przebiega, sprawiło, że zastanawiałem się, czy naprawdę wdrażam instancję AWS, a nie walczę w zdecentralizowanej sieci. Zazwyczaj uruchamiając nowe węzły blockchain, musisz być przygotowany na walkę z błędami różnych bibliotek zależnych, ale w Vanar wystarczy pociągnąć obraz Docker, wpisać kilka komend, a synchronizacja się rozpoczyna. Taka „przemysłowa” stabilność to prawdopodobnie podstawowy powód, dla którego Google Cloud chce być zaangażowany. Duże firmy nie są głupie, nie obchodzi ich, ile razy wzrosła cena twojej monety; interesuje ich SLA, możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności w przypadku problemów oraz to, czy dane mogą zostać utracone.


W tym tygodniu przeprowadziłem testy obciążeniowe, pisząc skrypt, który symulował tysiące równoległych żądań, aby zaatakować interfejs RPC. Gdyby to było na głównej sieci Ethereum, byłoby to czyste marnotrawstwo pieniędzy; na BSC węzeł prawdopodobnie już dawno zgłosiłby przekroczenie czasu. Ale odpowiedzi Vanar są bardzo interesujące, jego krzywa opłat za gaz jest płaska jak martwe EKG. Niezależnie od tego, jak bardzo zwiększałem równoległość, koszt pojedynczej transakcji był niezmiennie utrzymywany w tym ekstremalnie niskim zakresie. Dla inwestorów detalicznych może to być niezauważalne, ponieważ nikt nie dba o różnicę kilku groszy, ale dla firm, które chcą zintegrować AI Agent z blockchainem, to kluczowa kwestia. Wyobraź sobie, że jeśli twój AI przedstawiciel obsługi klienta musi przetwarzać dziesiątki tysięcy żądań danych na sekundę, a opłaty za gaz nieznacznie się zmieniają, twój model zysku po prostu się załamuje. Takie niemal obsesyjne kontrolowanie kosztów przez Vanar nie jest oczywiście po to, aby wszyscy mogli spekulować na wykresach, ale aby maszyny mogły działać.


Jednak technologia to technologia, w doświadczeniu nadal są pewne niedociągnięcia. Kiedy testowałem ich Creator Pad do wydawania aktywów, czułem się, jakbym nagle przeszedł z pięciogwiazdkowego hotelu do surowego mieszkania. Funkcje są wszystkie, ale szczegóły są na tyle szorstkie, że wprawiają w irytację. Ładowanie pliku modelu 3D o wielkości kilku setek megabajtów, pasek postępu zatrzymuje się na 99% i ani drgnie, musiałem odświeżyć trzy razy, aby odnieść sukces. Takie małe błędy w interakcji frontendowej, chociaż nie wpływają na bezpieczeństwo danych na łańcuchu, są zdecydowanie odstraszającym czynnikiem dla użytkowników, którzy są przyzwyczajeni do gładkich aplikacji Web2. Co więcej, czasami prędkość indeksowania w przeglądarce nie nadąża za prędkością blokowania; mój hash transakcji już się pojawił, a przeglądarka nadal go nie widzi, myślałem, że napotkałem transakcję widmo. Te problemy wskazują, że zespół zainwestował ogromne środki w infrastrukturę, ale wciąż brakuje doświadczenia w szlifowaniu produktów skierowanych do klientów.


Skoro mówimy o konkurencji, nie można nie wspomnieć o Render i Near. Render zajmuje się wynajmem mocy obliczeniowej, jest bardziej podstawowy; technologia Near jest bardzo atrakcyjna, dobrze wykonuje shardowanie, ale próg wejścia dla deweloperów jest absurdalnie wysoki, ten język Rust potrafi zablokować połowę programistów na zewnątrz. Vanar jest mądry, ponieważ nie stara się wprowadzać innowacji technologicznych, ale „innowacji w doświadczeniu”. Pełna kompatybilność z EVM oznacza co? Oznacza, że mogę po prostu przenieść gotowy kod z Ethereum, zmieniając konfigurację RPC. Tego rodzaju „pożyczanie” może nie być wystarczająco cool w oczach geeków, ale w wojnie biznesowej to nazywa się zbijanie z wymiaru. Obecni programiści są zbyt zmęczeni, nikt nie chce uczyć się nowego języka dla niepewnej przyszłości, Vanar dał im najłatwiejszą ścieżkę.


Jest jeszcze jedna bardzo interesująca obserwacja: na liście weryfikatorów węzłów Vanara widziałem w rzeczy samej kilka cieni tradycyjnych gigantów technologicznych. Dla ortodoksyjnych zwolenników decentralizacji to prawdziwa herezja, uważają, że to tworzenie łańcuchów sojuszniczych. Ale z mojego punktu widzenia to właśnie jest powód, dla którego może przetrwać. Jeśli przyszły Web3 nie połączy się z kapitałem, technologią i regulacjami Web2, zawsze będzie tylko zabawką dla geeków. Vanar wprowadza mechanizm Vanguard, aby wprowadzić wiarygodność na poziomie przedsiębiorstw, w rzeczywistości budując sieć „białej listy”. W tej sieci Nike może wydawać NFT, a Disney może tworzyć metawersum, ponieważ wiedzą, że podstawowe węzły weryfikacyjne nie są jakimś anonimowym górnikiem z piwnicy, lecz legalnym wojskiem.


Obecny ekosystem Vanara, szczerze mówiąc, przypomina mi trochę nowo wybudowane miasto duchów. Drogi są świetnie zrobione, ośmiopasmowe w obu kierunkach, latarnie świecą jasno, ale nie ma samochodów. Poza kilkoma oficjalnymi projektami wzorcowymi, prawdziwych, spontanicznych aplikacji stworzonych przez społeczność jest niewiele. To jest również martwy cykl, z którym borykają się wszystkie nowe L1: bez użytkowników nie ma deweloperów, a bez deweloperów nie ma użytkowników. Vanar próbuje przełamać to przez wprowadzenie dużych IP, ta strategia logicznie nie ma problemu, ale w praktyce jest ogromnym wyzwaniem. W końcu przekształcenie IP w aktywność na łańcuchu zajmuje czas, a w obecnym środowisku rynkowym użytkownicy wolą patrzeć na to, gdzie są psy-rasy, które mogą się rozwijać, niż na IP. Taki zbyt „poważny” charakter Vanara sprawia, że w krótkim okresie trudno mu będzie uzyskać eksplozję ruchu wynikającą z efektu nagłego wzbogacenia.


Ale to sprawia, że uważam, że warto w to zainwestować. W czasach, gdy na ekranach roi się od bańki AI, a każdy projekt śmie twierdzić, że jest warstwą mocy obliczeniowej AI, Vanar, który uczciwie zajmuje się infrastrukturą, spełnia wymogi regulacyjne i korzysta z dużych partnerów, wydaje się być odmienny. Nie jest atrakcyjny, a nawet trochę nudny, ale to, co ma w rękach, to niskokosztowa, wysoko stabilna infrastruktura, która może być jedynym punktem oparcia, gdy wybuchnie zastosowanie AI w następnej hossie. W końcu, gdy przypływ opada, wtedy dowiadujemy się, kto pływa nago, a Vanar wygląda na osobę, która przygotowała się do nurkowania w skafandrze.

@Vanarchain $VANRY #Vanar