Jak smutno by to nie brzmiało, ale przez rok rządów Trumpa, sytuacja na świecie i na rynkach zamieniła się w cyrk z błaznami.


Moje zdanie na temat rynku obróciło się o 180°. Częściowo może to być show, aby odwrócić uwagę, i im to się udaje. Ale im dłużej to "show" trwa, tym mniej w to wierzę. A bardziej przypomina to celowe chwianie się światowej gospodarki.


Sytuacja makroekonomiczna na świecie jest w okropnym stanie. Przy takich wskaźnikach, jedynym i najskuteczniejszym dźwignią zmiany struktury jest zachowanie zarówno ludzi, jak i rynku. To totalna wojskowa kampania. Tak, tak, dokładnie ta trzecia wojna światowa.


To tłumaczy, dlaczego teraz tak aktywnie publikują w sieci pliki Epstein'a i ich wyraziste omówienia. Można powiedzieć, że nawet kampania PR w tej sprawie się odbywa. Po co? Aby skierować uwagę ludzi od gospodarki i problemów w inną stronę. Ale, powiem wam, kiepsko im to wychodzi. Ludzie już nie reagują na ten śmietnik. Zamiast tego domagają się struktury i jasnych celów w rozwiązaniu problemów ekonomicznych.


To wszystko są jagody, tępego rządzenia, złych menedżerów i beznadziejnej polityki. Przy takich wskaźnikach mogą uruchomić trzecią wojnę światową, ponieważ nie są w stanie zmienić sytuacji. Tłum nie reaguje na nic.


Najbardziej nieprzyjemne w tym wszystkim. To to, że ci dranie u władzy i światowe elity, nie chcą i nie rozumieją, jak rozwiązać globalne problemy. Ich interesy to okultyzm, kult szatana, prostytutki i nieskończony napływ pieniędzy. Takim upiorom łatwiej jest uruchomić kampanię wojskową i zniszczyć pół planety niezadowolonych baranów, niż naprawdę stanąć na właściwe tory i rozwiązywać problemy.


To właśnie przeraża, że nie ma zrozumienia, gdzie jest punkt zakończenia ich cyrku i absurdu.