Obserwuję Waszyngton wystarczająco długo, aby rozpoznać atmosferę, gdy walka o politykę przestaje dotyczyć polityki. To jest jeden z tych momentów. Ustawa dotycząca kryptowalut, która przechodzi przez Capitol Hill, powinna być techniczną debatą na temat struktury rynku, ochrony konsumentów i tego, jak Stany Zjednoczone chcą się ustawić w szybko zmieniającym się świecie finansów. Zamiast tego zamieniła się w kolejne przypomnienie, jak głęboko polityka, osobowości i etyka są teraz ze sobą powiązane. Obserwuję, jak prawodawcy przygotowują się nie na poprawki czy przesłuchania, ale na grawitacyjne przyciąganie Donalda Trumpa i pytania, które jego zaangażowanie zawsze wprowadza do pomieszczenia.
Spędziłem tygodnie na badaniach, śledząc, jak ten projekt ustawy ewoluował, a to, co się wyróżnia, to jak szybko rozmowa się zmieniła. Na początku pracownicy i członkowie mówili o jasności dla innowatorów, osłonach dla inwestorów i o tym, aby firmy kryptowalutowe nie uciekały za granicę. Cicho, projekt ustawy zyskał impet. Potem Trump wszedł do gry, nie pisząc bezpośrednio przepisów, ale nad nim unosząc się przez swoje publiczne poparcie dla projektów kryptowalutowych, NFT i funduszy politycznych związanych z aktywami cyfrowymi. Prawie z dnia na dzień techniczny projekt ustawy stał się etycznym testem.
Obserwowałem, jak Demokraci argumentują, że to dokładnie dlatego ostrzegali przed pośpiesznym wprowadzaniem przepisów dotyczących kryptowalut bez niepodważalnych zasad. Dla nich rosnący wpływ kryptowalut Trumpa nie jest przypadkowy, to dowód koncepcji na ryzyko, którego się obawiają. Gdy były prezydent, a być może przyszły, może osobiście czerpać zyski z branży, kształtując jednocześnie narrację polityczną wokół niej, granica między polityką publiczną a prywatnym zyskiem zaczyna się zacierać. Postrzegają ten projekt ustawy jako wrażliwy, nie z powodu tego, co w nim napisano, ale z powodu tego, kto może skorzystać z jego uchwalenia.
Republikanie, tymczasem, brzmią rozdarty w sposób, który wydaje się znajomy. Obserwowałem, jak niektórzy bronią projektu ustawy z zasady, upierając się, że polityka nie powinna być zamrożona z powodu jednej postaci politycznej, nawet tak dominującej jak Trump. Inni wykorzystują tę chwilę, przedstawiając entuzjazm Trumpa dla kryptowalut jako potwierdzenie, że aktywa cyfrowe są mainstreamowe, patriotyczne i zgodne z amerykańską innowacyjnością. Argumentują, że obawy etyczne są przesadzone lub stosowane selektywnie, stanowiąc kolejny oręż w długotrwałej wojnie politycznej.
To, co sprawia, że ta konfrontacja jest cięższa, to pamięć, którą aktywuje. Obserwowałem, jak ustawodawcy przypominają sobie walki etyczne z prezydentury Trumpa, argumenty dotyczące hoteli, wydatków zagranicznych i konfliktów interesów, które nigdy w pełni się nie rozwiązały. Ten projekt ustawy dotyczący kryptowalut wydaje się kontynuacją tamtej ery, a nie nowym rozdziałem. Ożywia to samo niewygodne pytanie: czy Kongres realistycznie może oddzielić legislację od finansowych interesów wpływowych graczy politycznych, czy ta granica już dawno się erodowała?
Spędziłem czas, czytając między wierszami oświadczeń komisji i anonimowych cytatów pracowników, a niepokój jest nie do przeoczenia. Niektórzy ustawodawcy obawiają się, że nawet jeśli projekt ustawy przejdzie, będzie politycznie radioaktywny. Popieranie go może później być postrzegane jako umożliwienie osobistego wzbogacenia się Trumpa. Sprzeciwianie się mu może być przedstawione jako antyinnowacyjne lub stronnicze utrudnianie. Szczegóły polityki wydają się niemal drugorzędne w stosunku do optyki, a to najbardziej niepokoi wielu na Wzgórzu.
Obserwowałem, jak zwolennicy kryptowalut stają się coraz bardziej sfrustrowani. Z ich perspektywy, ta branża czekała lata na jasność regulacyjną, tylko po to, aby zobaczyć, jak moment zostaje po raz kolejny przejęty przez politykę. Argumentują, że już istnieją etyczne zabezpieczenia, że osobiste przedsięwzięcia biznesowe powinny być obsługiwane za pomocą ujawnienia i egzekwowania, a nie przez wstrzymywanie legislacji, która wpływa na miliony użytkowników i miliardy w działalności gospodarczej. Mimo to, nawet niektórzy z nich prywatnie przyznają, że obecność Trumpa komplikuje wszystko.
To, co mnie uderza, po całym czasie, który spędziłem na badaniach, to jak mała stała się margines zaufania. Ta debata nie dotyczy tylko kryptowalut czy Trumpa. Chodzi o to, czy Amerykanie wierzą, że Kongres może działać w dobrej wierze, gdy pieniądze, władza i polityka się zderzają. Każda strona wydaje się być świadoma, że cokolwiek się stanie w przyszłości, będzie interpretowane przez ten pryzmat. Jeśli projekt ustawy posunie się naprzód, krytycy będą analizować każde korzyści, realne lub postrzegane. Jeśli utknie, zwolennicy wskażą na strach i dysfunkcję jako prawdziwego wroga.
Obserwowałem, jak Kapitol przygotowuje się, nie na czyste głosowanie, ale na konsekwencje. To kolejna przypomnienie, że w dzisiejszym Waszyngtonie nawet najbardziej techniczna legislacja może stać się lustrem odzwierciedlającym głębsze podziały. Kryptowaluty są po prostu powierzchnią, na której te podziały są teraz widoczne. Niezależnie od tego, czy projekt ustawy przetrwa, czy nie, konfrontacja etyczna, którą wywołał, będzie się utrzymywać, kształtując sposób, w jaki będą formułowane przyszłe walki polityczne, gdy wpływowe postacie mogą zyskać.
