Kopałem w tym rynku przez ostatnie dni i złapałem się na dość głupiej myśli: czekałem na tę przeklętą korekcję rynku kryptowalut przez pół wieku, aby w końcu zdobyć na spocie swój wymarzony LINK. Aha, wielki strateg. I co z tego? W moim portfelu spotowym wciąż jest pusto, jak w kieszeniach u darmowych sygnałowych traderów. Teraz wyjaśnię, dlaczego tak.

Jako ludzie, którzy już przeżyli ten byczy cykl, wiecie na 100%: aby projekt kryptograficzny dał normalne X, nie wystarczy być fundamentalnym, technologicznym czy tam „perspektywicznym”. Bo w ciągu ostatnich dwóch lat widzieliśmy obraz, który powinien wywołać u wszystkich inwestorów nerwowe drganie oka: najsilniejsze, „wiarygodne”, stabilne w korekty bitcoina aktywa… w momencie wzrostu bitka po prostu zapadały się w nowe i nowe otchłanie. W tym czasie, gdy jawny kryptom śmieci — ten sam, którego zwykle wstyd nawet nazwać aktywem — leciał w kosmos.

I tutaj na scenę wychodzi firma #Chainlink ze swoim $LINK . W trzeźwej głowie to wydaje się maksymalnie wiarygodną i logiczną stawką. A teraz powiedzmy szczerze: jeśli otworzyć globalny wykres LINK… nadal wygląda tak solidnie?

To właśnie dlatego się zdenerwowałem. Są bardzo realne podejrzenia, że te altcoiny, które dzisiaj wywołują u zagubionych inwestorów detalicznych dziwne uczucie „zaufania” — bo trzymały się na poprzednich korektach — w rzeczywistości teraz po prostu wykorzystują ten chaos, aby ładnie… się rozładować. Tak, tak, kontynuować dystrybucję płynności, podczas gdy wszyscy inni w panice obgryzają paznokcie.

I skierował mnie na ten wykres LINK i ATOM. Atom to przecież technologiczny cukierek, bardzo niezły projekt. Jestem tym szczęściarzem, który odkupił sam dół 2022 roku, gdy bitcoin spadł do 17 600 dolarów — to był historyczny minimum niedźwiedziego rynku na długi czas. I wiecie co? Większość altów wtedy po prostu została rozmazana po asfalcie. A ATOM stał sobie spokojnie na 5 dolarach, jakby mu było obojętne. Po czym, przy pierwszym odbiciu bitka, skoczył na 16 i dał trzy X, jakby to była drobnostka. Demonstracja siły 80 lvl.

A teraz zobaczcie, co się z nim dzieje dzisiaj. Nie, poważnie, spójrzcie. Wszystko wygląda tak, jakby ktoś bardzo sprawnie zbierał płynność na „silnych” projektach, podczas gdy rynek zakopuje „słabe”. I co najciekawsze — prawie nikt o tym nawet nie myśli. A tym bardziej nikt nie mówi głośno.