Jeśli chodzi o to, jak bardzo ta runda korekt spadnie? Zamiast spieszyć się z rysowaniem poziomów wsparcia na wykresie lub skupiać się na rynku, aby zgadywać poziomy, lepiej najpierw zrozumieć, co tak naprawdę stanowi dno.
Każda runda osiąga dno, a za tym kryją się dwa kluczowe warunki.
Po pierwsze, płynność nie przestaje się kurczyć.
Dopóki globalne środowisko monetarne nadal odkręca kran, aktywa ryzykowne nie mają prawdziwej poduszki bezpieczeństwa. Dopiero gdy cykl podwyżek stóp procentowych dobiegnie końca, a nawet zacznie się dyskusja o zmianie kierunku, rynek będzie miał chwilę oddechu. W przeciwnym razie, niezależnie od tego, jak wielka jest narracja, makroekonomiczne naciski będą się piętrzyć.
Po drugie, dźwignia została dokładnie oczyszczona.
Istota rynku niedźwiedzia nie polega na spadku cen, ale na tym, że fundusze dźwigniowe zostały całkowicie usunięte. Dopiero gdy wszyscy, którzy spekulowali na odbicie, wyjdą z rynku, rynek naprawdę stanie się lżejszy. Jeśli w międzyczasie dojdzie do dodatkowych wstrząsów, takich jak upadki platform czy nagłe zmiany polityki, trzeba będzie czekać, aż panika całkowicie się wyzwoli.
Oprócz tego pojawi się bardzo typowy sygnał: skrajna nuda.
Prawdziwa faza dna rynkowego zwykle nie ma dramatyzmu.
Ceny przestały gwałtownie spadać, ale nikt nie chce kupować na wzrost.
Aktywność na blockchainie spada, temperatura dyskusji znika, a wolumen transakcji stale maleje.
Dlaczego?
Ponieważ wszyscy, którzy potrzebowali gotówki, już sprzedali.
Ci, którzy pozostali, to albo długoterminowi inwestorzy, albo ci, którzy już dawno zrezygnowali z obserwacji rynku.
Po wyczyszczeniu agresywnych funduszy rynek wchodzi w stan równowagi, w którym nikt się nie interesuje.
Ludzie, którzy przewidywali spadki, odinstalowali oprogramowanie.
Ci, którzy są optymistami, również nie mają środków na zakupy.
Na rynku stopniowo robi się cicho.
Ta cisza bardziej przypomina dno niż gwałtowny spadek.
Jak zacznie się nowa runda rynku? Odpowiedź jest prosta — nowe fundusze.
Kiedy ludzie z zewnątrz zaczynają zmieniać zdanie i wchodzą z nową gotówką, naturalnie zwiększa się popyt. Dopóki marginalne fundusze napływają, można wpłynąć na rynek, który już jest bardzo lekki.
Zazwyczaj wyprzedaż spowodowana kryzysem płynności obniża ceny poniżej kosztów wydobycia. W takich momentach panika często osiąga szczyt.
Ale problem polega na tym, że prawdziwe dno często ma charakter pinowy i następuje w mgnieniu oka. Złapanie tego momentu jest niezwykle trudne.
Będziesz wiele razy łapał tzw. „żelazne dno”, ale prawdziwy punkt zwrotny zdarza się tylko raz.
A nawet jeśli rzeczywiście osiągnie dno, nie wzleci od razu. Częściej jest to poziome mielenie, powtarzające się wahania, nikt nie zwraca na to uwagi. Lepiej poczekać na potwierdzenie trendu, stabilizację fundamentów i wzrost mocy obliczeniowej, a następnie zainwestować w bardziej bezpieczny sposób.
Jeśli nie po to, aby stymulować, nie ma potrzeby kurczowego trzymania się absolutnie najniższej ceny.
Miejsce o skrajnie pesymistycznych nastrojach samo w sobie ma wartość.
