$SYN
Rozdział 1. Na progu wielkiego.
Nazywał się Artur. Dwadzieścia dwa, dyplom w kieszeni, mnóstwo planów i zero pomysłów, co z nimi zrobić. Włosy zawsze jakby kłóciły się z grzebieniem, uśmiech był gotowy pogodzić nawet sąsiedzkiego kota z odkurzaczem, a spojrzenie — obiecywało przygody, jakich jeszcze nikt nie widział.
Liza — jego Liza. Dziewczyna, która potrafiła śmiać się z jego żartów i przy tym nie wydawać się wyniosła. Była jak delikatny sygnał alarmowy: lekki klik śmiechu — i świat od razu stawał się trochę bezpieczniejszy. Rodzice, dawno pogodzili się z jego „twórczymi przerwami”, tylko wzruszali ramionami, obserwując, jak syn włóczy się po mieszkaniu, jakby to była laboratoria przyszłych katastrof.
Pokój wyglądał tak, jakby mieszkało tu kilka wersji Artura jednocześnie: notatniki z niedokończonymi zapisami, książki, skarpetki, plakaty z bohaterami, którzy zdążyli umrzeć jeszcze w latach 90-tych. Siedział, kręcąc łyżką w kawie, i nagle natknął się na artykuł o kryptowalutach. Ekran mignął, mózg kliknął — i coś wewnątrz zadrżało. „A może właśnie tej nocy…” — myślał, a palce same wyciągnęły się w stronę klawiatury.
Ciąg dalszy nastąpi.
