
Ostatnie dni stycznia były zmienne. Obserwujemy sytuację, w której aktywa jednocześnie skorygowały się po osiągnięciu lokalnych maksimów. Moim zdaniem, to klasyczny przykład tego, jak rynek reaguje na zestaw różnych czynników.
⚡️ Co mogło być przyczyną 30 stycznia?
Wczorajszy spadek (złoto $XAU spadło do około $4700, srebro $XAG do $76) nie wygląda na przypadkowy. Analizując kontekst, można wyróżnić kilka prawdopodobnych przyczyn:
Geopolityka i zmiany kadrowe: Kandydatura Kevina Warsha na szefa Fed w USA mogła być odebrana przez rynki jako sygnał do potencjalnego wzmocnienia dolara. W takich warunkach aktywa obronne często znajdują się pod presją.
Czynnik techniczny: Po rekordowym rajdzie istnieje prawdopodobieństwo
masowej realizacji zysków. Uruchomienie kaskady zleceń stop mogło również wzmocnić wczorajszy ruch.
⚡️ Obecna niepewność (31 stycznia)
Na dzisiaj widzimy, że impet spadku osłabł. Złoto utrzymuje się w okolicach $4895, srebro — około $84.40.
⚡️ Jakie scenariusze teraz wydają się najbardziej prawdopodobne?
☑️ Istnieje prawdopodobieństwo, że wczorajsze "wstrząsy" były jedynie tymczasowym epizodem w celu zmniejszenia przewartościowania przed możliwym
kontynuacją wzrostu.
☑️ Nie można wykluczyć, że rynek zwolnił w oczekiwaniu na potwierdzenie
wiadomości z Waszyngtonu. Inwestorzy mogą być ostrożni, dopóki nie wyjaśni się przyszła retoryka Fed.
☑️ Jeśli metalom uda się utrzymać na obecnych poziomach do zamknięcia miesiąca, może to stworzyć fundament dla nowej próby wzrostu w lutym.
👇 Co zostaje na sucho?
Obecny obraz przypomina chwilową przerwę. Główne podmioty, sądząc po wszystkim, wzięły pauzę na przewartościowanie ryzyk w obliczu zmieniającego się politycznego krajobrazu w USA.
❓Jak oceniasz szanse na kontynuację wzrostu w lutym? Napisz
swoje myśli w komentarzach!
⚠️ Ważne: Wszystko, co powyżej, jest moim subiektywnym spojrzeniem na rynek i analizą obecnych prawdopodobieństw. Ta publikacja nie jest poradą finansową, wezwaniem do zakupu/sprzedaży ani rekomendacją handlową. Zawsze przeprowadzaj własny audyt.

