Właśnie doświadczyliśmy "epickiego załamania" cen złota, inwestorzy w kryptowalutach całkowicie oszaleli — cena złota na Londyńskim rynku spot spadła z 5598 dolarów/uncję na dramatycznym spadku, w ciągu 30 godzin spadła o 670 dolarów, osiągając najniższy poziom 4884 dolarów, co oznacza spadek o 12%, najgorszy od 1983 roku.

Bilionowe fundusze zabezpieczające w popłochu uciekają z rynku złota, czy kryptowaluty mogą stać się nowym schronieniem dla kapitału? Czy ta fala to naprawdę szansa, czy pułapka? Posługujemy się danymi, nie mówimy pustych słów.
Najpierw zrozum, dlaczego złoto tak drastycznie spadło. Główne przyczyny to: zmiana polityki + dźwignia finansowa. Na posiedzeniu FOMC, Jerome Powell wyraźnie stwierdził, że "nie spieszymy się z obniżką stóp procentowych, dopóki inflacja nie spadnie", prawdopodobieństwo obniżki stóp w marcu spadło nagle z 30% do 13,5%, a także plotki o nominacji jastrzębiego kandydata na przewodniczącego Fed przez Trumpa sprawiły, że rynek od razu panikował.

Co gorsza, od początku roku złoto wzrosło o prawie 30%, ogromne zyski połączone z algorytmicznym handlem, po przekroczeniu kluczowego poziomu 5400 dolarów, zlecenia stop-loss uruchamiały się jak domina, co spowodowało gwałtowne wyprzedaże w trakcie okresów słabej płynności nocnej. Mówiąc krótko, ta fala spadku złota wynika z zmiany oczekiwań politycznych + złamania poziomów technicznych, a nie zniknięcia popytu na bezpieczne przystanie.
Przyjrzyjmy się jeszcze kluczowemu sygnałowi związku między kryptowalutami a złotem - korelacji. Od 2021 roku współczynnik korelacji obu tych aktywów wynosił nawet 0,879, ich wykresy były praktycznie zsynchronizowane, ale w styczniu 2026 roku ten kluczowy wskaźnik spadł do zera, co oznacza, że wkrótce może stać się ujemny.

To nie jest mała sprawa, historyczne dane pokazują, że za każdym razem, gdy korelacja między bitcoinem a złotem staje się ujemna, w ciągu następnych dwóch miesięcy średni wzrost bitcoina może wynieść 56%, co jest silnym sygnałem, że kapitał przemieszcza się z tradycyjnych aktywów zabezpieczających w kierunku aktywów cyfrowych.
Co ważniejsze, zdolność rynku kryptowalut do przyjmowania kapitału już się ujawnia: podczas załamania złota w tym samym czasie fundusze kryptowalutowe wciągnęły w ciągu tygodnia 2,17 miliarda dolarów, co jest największym napływem od 2026 roku, z czego ETF-y bitcoinowe zajmują 1,55 miliarda dolarów, a Ethereum przyciągnęło blisko 500 milionów. Firmy takie jak BlackRock i Grayscale zwiększają swoje pozycje, co wskazuje, że duży kapitał już spokojnie się układa.

Ale nie skupiaj się tylko na pozytywnych wiadomościach, ryzyka również muszą być jasno określone. Po pierwsze, korelacja między bitcoinem a Nasdaq wynosi nadal 0,7, znacznie przewyższając korelację z złotem.
Jeśli Fed naprawdę będzie kontynuował zaostrzanie płynności, akcje technologiczne i aktywa wysokiego ryzyka, takie jak kryptowaluty, mogą być jednocześnie pod presją, a kapitał niekoniecznie wpłynie bezmyślnie do kryptowalut.
Po pierwsze, emocje w kryptowalutach jeszcze całkowicie się nie ustabilizowały, 21 stycznia wskaźnik strachu i chciwości spadł do 24, co oznacza „ekstremalny strach”, w ciągu 24 godzin wyparowało 120 miliardów dolarów wartości rynkowej, a 182 tysiące traderów zostało likwidowanych. W takich warunkach, nawet jeśli kapitał wpłynie, może najpierw przejść przez wahania i konsolidację, a bezpośredni wzrost będzie trudny.

Jest jeszcze jeden kluczowy szczegół: ten spadek złota wynika z ucieczki zysku na wysokim poziomie, podczas gdy kryptowaluty po wcześniejszej korekcie mają już względnie uzasadnioną wycenę. Instytucjonalny kapitał wybiera ETF-y bitcoinowe jako główny kanał wpłynienia, co oznacza, że preferują aktywa rdzenne, a nie niszowe monety. To oznacza, że nawet jeśli rynek się uruchomi, prawdopodobnie będzie to szansa strukturalna, a nie ogólny wzrost rynku.

