Czy wszyscy jeszcze pamiętają, jak kilka lat temu ci eleganccy elitści z Wall Street krytykowali Bitcoin? Jamie Dimon z JPMorgan otwarcie nazwał go „oszustwem” i nawet groził zwolnieniem pracownikom handlującym Bitcoinem. A co z tego wyszło? Zgodnie z najnowszym raportem River, wśród 25 największych banków w USA, 13 z nich (ponad 52%) potajemnie sięgnęło po Bitcoin. To nie jest transformacja, to wyraźnie widok na rosnące zbiory, a profesjonalne kombajny w końcu są gotowe do pracy. Tak zwany „finansowy bezpieczny port” to tylko zmiana miejsca, aby dalej zbierać twoje opłaty. Nie myśl, że banki wchodzą, aby dać kredyt zaufania dla kryptowalut, one przyszły, aby „uchwalić” Bitcoin, zabierając twoją zdecentralizowaną wolność i z powrotem wpychając ją w przestarzałe, nieefektywne i kosztowne centralne kajdany.🤫
Ten raport odkrywa tajemnice Wall Street: giganty, w tym Bank of New York Mellon, Goldman Sachs i JPMorgan, już w pełni angażują się w usługi depozytowe, handlowe i rozliczeniowe. Po co wchodzą na rynek? Czy to dlatego, że nagle zrozumieli wielkie ideały Satoshi Nakamoto? Nie żartuj. Prawda jest taka: po tym, jak SEC zatwierdził ETF na Bitcoina, to mięso staje się zbyt apetyczne. Odkryli, że zamiast powstrzymywać inwestorów przed zakupami, lepiej być tym, który sprzedaje łopaty. Kiedyś, gdy kupowałeś Bitcoiny, musiałeś się obawiać, że giełda upadnie, teraz banki mówią: 'przechowuj tutaj, jest bezpiecznie'. Ale cena tej „bezpieczeństwa” to: musisz płacić opłaty depozytowe, opłaty zarządzające oraz różne inne drobne opłaty. Banki są mistrzami w komplikowaniu prostych rzeczy i zarabianiu na tej złożoności. To typowe „jeśli nie możesz go pokonać, dołącz do niego, a potem pobierz jego podatki”. 💰
Przeniknięcie do tych bankowych sztuczek jest w rzeczywistości bardzo proste: ich tzw. „usługi depozytowe” w istocie odbierają ci prawo własności. Jak mówi stare przysłowie w świecie kryptowalut? Not your keys, not your coins. Po wejściu banków, Twoje Bitcoiny to tylko zimna cyfra na koncie, a może nawet zapis księgowy na rachunku bankowym. Myślisz, że posiadasz Bitcoiny? W rzeczywistości masz tylko „weksel, który bank jest ci winien Bitcoiny”. Gdyby doszło do paniki lub gdyby regulatorzy wydali komunikat, czy twoje Bitcoiny nadal są twoje? Ile razy te największe banki zawiodły w historii? Lekcja z 2008 roku nie była wystarczająca? Teraz chcą wrócić do działalności w świecie Bitcoina, wykorzystując różnicę informacyjną i rzekomą „zgodność” do prania mózgów inwestorom detalicznym, aby wszyscy czuli, że przechowywanie kryptowalut w banku to „bezpieczeństwo”. To jest po prostu największa kpina z ducha kryptowalut. 🙄
Co ciekawe, prędkość rozwoju 13 banków jest znacznie szybsza, niż można by przypuszczać. Oferują nie tylko usługi depozytowe, ale również aktywnie uczestniczą w rozliczeniach i rozrachunkach. Co to oznacza? To oznacza, że przyszła siła ustalania cen Bitcoina może już nie zależeć od tych dzikich giełd, ale wrócić w ręce tych starych potęg finansowych. Poprzez ETF-y i różne instrumenty pochodne, przekształcają Bitcoina w finansową zabawkę, którą można dowolnie manipulować. Ci, którzy liczyli na to, że wejście banków podniesie cenę kryptowaluty, niech się obudzą! Wejście banków ma na celu „usługi związane z zmiennością”, a nie umożliwienie ci wzbogacenia się. Poprzez sprzedaż i zakup w odpowiednich momentach, pobieranie opłat oraz różnorodne regulacyjne sztuczki, potrafią wycisnąć z twojego konta wszystkie zyski. To wcale nie jest „pozytywne”, to wielka „instytucjonalna grabież”. 📈
Nawet Goldman Sachs, który kiedyś szydził z Bitcoina jako „złotego chłopca”, teraz stał się VIP-em w świecie aktywów kryptograficznych. Co to oznacza? To oznacza, że w obliczu kapitału, etyka nie jest warta nawet grosza. Te banki nie tylko prowadzą biznes związany z Bitcoinem, ale również badają, jak ztokenizować aktywa rzeczywiste (RWA), w istocie chcąc zmieścić wszystkie aktywa świata w kontrolowanych przez nich prywatnych lub kontrolowanych publicznych łańcuchach. Obawiają się Bitcoina jako niekontrolowanego aktywa, dlatego muszą go „zbankować”. Trend jest teraz bardzo wyraźny: chcą przekształcić Bitcoina w „cyfrowe złoto”, ale to złoto musi być zamknięte w ich skarbcach, możesz je tylko oglądać, nie możesz go ruszyć. Chcesz wypłacić? Najpierw wypełnij dziesięć formularzy, potem czekaj pięć dni roboczych, a na końcu zapłać 5% opłaty serwisowej. Jak to się różni od trzymania waluty fiducjarnej? Ta tzw. „postęp”, to tak naprawdę całkowity krok wstecz w świecie kryptowalut. 🤡
Na koniec, drodzy inwestorzy, oto bolesna prawda: banki nie wchodzą, aby ratować, ale aby pasożytować. Zobaczyli, że projekt Bitcoin, ten „zwykły pies”, nie umarł, a wręcz stał się gigantem, dlatego spieszą się, aby stać się „opiekunami”. Dla inwestorów detalicznych, jeśli szukasz tzw. poczucia bezpieczeństwa, oddając swoje Bitcoiny bankom, tracisz nie tylko prywatność, ale także kontrolę nad najważniejszą wartością Bitcoina. Nie daj się zwieść tym wielkim narracjom o „instytucjonalnym wejściu”, oni po prostu przyjęli bardziej cywilizowany sposób na wykorzystanie twoich środków. Pamiętaj, bez względu na to, jak banki układają swoje plany, jeśli trzymasz klucz prywatny, a nie zrzut ekranu aplikacji bankowej, to naprawdę wchodzisz na rynek. Co do tych, którzy myślą, że banki poprowadzą ich do bogactwa, życzę ci powodzenia w nadchodzącym „piekle opłat zarządzających”. Obudź się jak najszybciej, nie czekaj, aż twoje konto zostanie zablokowane, by zacząć płakać. 👋



