Całą noc nie mogę spać.
Znowu bezsennie spędzona noc.
Zimno na zewnątrz, zimno w sercu.
Koniec. Całkowity koniec. Kompletny koniec.
Nie obwiniam nikogo.
Winę ponoszę tylko ja. Nienawidzę siebie.
Patrzę na moją żonę i dzieci, które spokojnie śpią obok.
Łzy mężczyzny, który nic nie znaczy.
Moja dobra żona wczoraj zapytała mnie, słyszała, że rynek ostatnio się poprawił, złoto i srebro osiągnęły nowe szczyty, kochanie, czy zarobiliśmy trochę? Chciałbym zabrać naszych rodziców i dzieci na spacer.
Nie mogę ci powiedzieć prawdy!
Chciałem dać tobie i dzieciom stabilny dom, teraz muszę zmierzyć się z takim zakończeniem.
Cała moja praca i oszczędności, wkrótce będą zerem.
Zawiodłem rodzinę, zawiodłem dzieci, zawiodłem wasze wsparcie i zaufanie.
Gdzie jest droga na przyszłość?
Gdzie to jest?
Czy w ogóle jest przyszłość?
Łzy już wyschły, światło zgaszone.