W tym miesiącu jest sporo ważnych wydarzeń, 20 stycznia zapadnie wyrok w sprawie, czy słusznie toczy się wojna handlowa z cłami. Jeśli przegra, będzie musiał zwrócić pieniądze zarobione na cłach, a jeśli wygra, to już nie wiadomo. Właściwie ten wyrok powinien był zapadnąć już wcześniej, nie wiadomo, z jakiego powodu znowu został opóźniony.

23 stycznia odbędzie się spotkanie w Japonii z udziałem Sōmai Takashiego, stopy procentowe mogą pozostać bez zmian, ale prawdopodobieństwo rozwiązania parlamentu jest całkiem wysokie. Tematem spotkania będzie to, czy chronić kurs waluty, czy eksport. Jeśli chce osiągnąć wyniki, to może zdecyduje się na ochronę eksportu, w końcu wyspa małych dni jest taka duża.

Pod koniec tego miesiąca odbędzie się posiedzenie Federalnej Rezerwy w sprawie podwyżki stóp procentowych; brak obniżki stóp to już właściwie pewnik. Największą niewiadomą jest, czy 30 stycznia rząd amerykański ponownie otworzy drzwi. Właściwie już wiele się ustaliło, wiele funduszy budżetowych zostało uzgodnionych, ale te największe jeszcze nie.

Wiele kwestii wciąż pozostaje nierozwiązanych, a teraz pojawiła się wojna o przejęcia w Anglii. Żółty człowiek wyraźnie stwierdził, że jeśli Europa się sprzeciwi, to nałoży na nich cła. Europa również wyraźnie powiedziała: jeśli mnie zaatakujesz, to ja też cię zaatakuję, nakładając cła.

Moje zdanie jest takie, że jeśli rynek jest niejasny, lepiej nic nie robić, niż popełnić błąd, nie można w kluczowym momencie zostać bez amunicji.