Wczoraj miałem szaloną historię handlową, która wyraźnie pokazuje, jak nie handlować, nawet jeśli na końcu wszystko kończy się pozytywnie. Na początku wszedłem w krótką pozycję na jednej prywatnej monecie, rynek poszedł przeciwko mnie, moja pozycja została całkowicie zlikwidowana, a handel rozpoczął się od nieprzyjemnej straty. Zamiast się zatrzymać, zmienić fokus i czekać na nowe ustawienie, postanowiłem ponownie wejść w ten sam pomysł w tym samym kierunku, zasadniczo z uporu: 'Otworzę to ostatni raz i zobaczę, co się stanie.' To dokładnie ta sama szaleństwo, o którym pisałem wczoraj.

Podczas drugiej próby cena w końcu spadła, ale potem prawie znowu została zlikwidowana. Jednak miałem ogromne szczęście, że zlecenie limit było złożone tuż przy poziomie likwidacji, które mnie uratowało — chociaż kwota była już poza właściwymi zasadami zarządzania ryzykiem. Mimo to miałem szczęście. Potem transakcja poszła w moim kierunku, a gdy już byłem w ruchu, zacząłem handlować poprawnie: wziąłem częściowe zyski — najpierw blisko x2, potem bliżej x3, a resztę prowadziłem prawie aż do x5. W sumie to wystarczyło, aby w pełni pokryć stratę z pierwszej transakcji i nawet zabezpieczyć solidny zysk na górze (około x3 w stosunku do depozytu). Tak więc dzień zakończył się bardzo pozytywnie, ale także niezwykle stresująco — i w pełni ponoszę winę, ponieważ takie zachowanie nie jest akceptowalne, a następnym razem mogę nie mieć tyle szczęścia.

Ale nie chodzi o piękny wynik — chodzi o ścieżkę, która do niego doprowadziła. W rzeczywistości to była gra, która po prostu zakończyła się sukcesem. Najpierw całkowita strata pozycji, potem drugie wejście w tę samą monetę z emocji, dodając więcej, z logiką 'muszę się wyrównać.' Dziś rynek pozwolił mi wyjść i nawet osiągnąć zysk, ale innego dnia ten sam scenariusz mógłby łatwo zakończyć się całkowitą utratą depozytu.

Rejestruję tę sytuację jako przypomnienie: ważne nie jest jednorazowy wynik, ale zasady użyte do jego osiągnięcia. Normalne handlowanie to wtedy, gdy masz jasny plan, wyraźny stop-loss, brak ponownego wejścia z powodu uporu lub chęci odzyskania utraconych pieniędzy za wszelką cenę. Wszystko inne to hazard, za który w końcu będziesz musiał zapłacić, prędzej czy później.

Co można wyciągnąć z tej historii:

Jeśli złapiesz się na myśleniu 'wejdę jeszcze raz, żeby się wyrównać' lub zaczniesz dodawać do pozycji, która już zmierza w kierunku likwidacji — zatrzymaj się. To nie jest strategia, to emocje, które prawie zawsze kończą się w ten sam sposób.

Wczoraj miałem szczęście, ale w pełni rozumiem: to samo podejście innego dnia mogłoby łatwo zniszczyć mój depozyt. Normalne handlowanie to wtedy, gdy znasz swoje maksymalne ryzyko na transakcję z wyprzedzeniem, składasz stop-loss bez próby 'ratowania' go i nie zamieniasz jednej straty w serię emocjonalnych dołożenia.

Ucz się na błędach innych, a nie na własnych stratach depozytowych. Tak, ten konkretny błąd pozwolił mi osiągnąć dobry zysk, ale czy zadziała następnym razem? Jestem pewny, że nie.

Dyscyplina i zarządzanie ryzykiem są mniej ekscytujące niż historie powrotu, ale to właśnie te pozwalają na handel przez lata, a nie tylko tygodnie.

Cieszę się i jestem zadowolony z tego, jak się to potoczyło, ale jednocześnie zły na siebie za tak lekkomyślne działania. Nie stałem się biedniejszy z tego powodu, ale takie zachowanie nie jest akceptowalne. Nawet jeśli chcesz 'wyrównać' — rób to z umiarem i z rozwagą. Ucz się na błędach innych, a nie na własnych stratach depozytowych, i zawsze przestrzegaj wszystkich istotnych zasad handlowych.