Bracia, prościej rzecz biorąc, zobaczcie raport badawczy.
To jest Institute of 40 Chinatown Financials!

To jest Bank of America


W badaniu CF40 badacze bezpośrednio wybrali konkretne towary i usługi高频 konsumpcyjne, porównując ceny w USA i Chinach; natomiast w badaniu Banku Amerykańskiego podejście było inne – analizowano ilość zużywanych dóbr i usług pod kątem kaloryczności, ilości białka, posiadanych dóbr trwałych, warunków mieszkaniowych oraz wskaźników jakości usług edukacyjnych i medycznych, systematycznie charakteryzując rzeczywistą konsumpcję mieszkańców Chin. Te dwie grupy danych stanowią wzajemne uzupełnienie.
Na przykładzie żywności. Przeliczenie PPP rozkłada żywność na szczegółowe kategorie, takie jak chleb i zboża, mięso, produkty mleczne, owoce i warzywa, a następnie bezpośrednio porównuje ceny. W Chinach cena 500 g zwykłego chleba wynosi około 6–8 juanów, podczas gdy w USA ta sama pozycja kosztuje około 18–22 juanów; cena ryżu i innych zboż w Chinach wynosi zwykle 5–7 juanów za kilogram, podczas gdy w amerykańskich sklepach cena ryżu to zazwyczaj 22–30 juanów za kilogram. Cena piersi kurczaka w Chinach to około 20–25 juanów za kilogram, a w USA 50–65 juanów. W przypadku tych bardzo codziennych produktów cena w Chinach wynosi zazwyczaj 25%–40% ceny w USA.
Jeśli tylko patrzymy na ceny, łatwo jest pomyśleć, że "tanie wynika z małej konsumpcji"; ale dane ilościowe Bank of America wręcz zaprzeczają tej interpretacji. Badania pokazują, że średnie dzienne zapotrzebowanie na kalorie mieszkańców Chin osiągnęło i nieznacznie przekroczyło poziom Japonii, a spożycie białka również jest zbliżone do Japonii oraz znacząco wyższe niż w większości krajów o średnich dochodach. Innymi słowy, w tej podstawowej wymiarze konsumpcji żywności, Chiny nie doświadczają "małego jedzenia", ale w warunkach "niejedzenia mało" stają przed znacząco niższym systemem cenowym w porównaniu do Stanów Zjednoczonych. To właśnie w tym połączeniu wartość konsumpcji żywności została systematycznie zaniżona.
W obszarze odzieży, obuwia i dóbr trwałego użytku, rozbieżność między ceną a ilością jest równie wyraźna. Przeliczenia PPP pokazują, że dżinsy Levi's w Chinach sprzedawane są w większości za 300–400 juanów, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych kosztują 430–580 dolarów; buty biegowe Nike w Chinach kosztują około 500–700 juanów, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych ich cena wynosi zazwyczaj 860–1080 dolarów, a ceny w Chinach są zwykle o 20%–40% niższe. A wnioski z danych ilościowych Bank of America pokazują, że mieszkańcy Chin posiadają średnio 50%–80% dóbr trwałego użytku, takich jak obuwie, odzież, telewizory, lodówki, pralki i klimatyzatory, na poziomie porównywalnym z krajami rozwiniętymi takimi jak Japonia czy Niemcy. Wśród nich, liczba posiadanych telewizorów, lodówek i innych urządzeń gospodarstwa domowego zbliża się do poziomu krajów rozwiniętych, a wskaźnik posiadania telefonów komórkowych nie jest nawet niższy niż w Stanach Zjednoczonych. To oznacza, że mieszkańcy Chin nie wydają mniej, ponieważ "kupują mało", ale w warunkach "kupowania nie mało" płacą niższą jednostkową cenę.
Obszar mieszkalny jeszcze bardziej potęguje tę strukturalną różnicę. Przeliczenia PPP pokazują, że ceny mieszkań w Chinach wynoszą około jednej trzeciej cen w Stanach Zjednoczonych. Na przykład w przypadku średniego czynszu za dwupokojowe mieszkanie w miastach, w Chinach wynosi on zazwyczaj od 4000 do 6000 juanów, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych podobne mieszkania zazwyczaj kosztują od 2000 do 3000 dolarów, co odpowiada od 1,4 do 2,1万元 juanów.
W wymiarze ilościowym, badania Bank of America wskazują, że wskaźnik posiadania mieszkań w Chinach przekracza 90%, a średnia powierzchnia mieszkania na osobę, chociaż nadal niższa niż w Stanach Zjednoczonych, jest już bliska poziomowi krajów rozwiniętych, takich jak Japonia. To oznacza, że w kluczowym wymiarze życia, jakim jest "mieszkanie", mieszkańcy Chin osiągają dobre warunki materialne za znacznie niższe wydatki pieniężne niż w Stanach Zjednoczonych, a ten aspekt jest niemal całkowicie ignorowany w międzynarodowych porównaniach opartych na wartościach.
W usługach konsumpcyjnych, takich jak opieka zdrowot i edukacja, rozbieżność między ceną a ilością jest jeszcze bardziej typowa. Przeliczenia PPP wybierają "średni koszt hospitalizacji dziennie" jako wskaźnik porównawczy, który w Chinach wynosi około 1100–1300 juanów, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych wynosi około 3000 dolarów amerykańskich, co odpowiada ponad 20000 juanom, a ceny w Chinach stanowią zaledwie około 5% ceny w Stanach Zjednoczonych.
W edukacji, roczne czesne na studiach licencjackich w publicznych uczelniach w Chinach wynosi zazwyczaj od 5000 do 8000 juanów, podczas gdy czesne na publicznych uniwersytetach w Stanach Zjednoczonych zazwyczaj wynosi od 1 do 2 tysięcy dolarów. Jeśli tylko patrzymy na ceny, łatwo dojść do wniosku, że "wydatki na opiekę zdrowot i edukację w Chinach są bardzo niskie"; ale wnioski z wyników wskazują, że średnia długość życia mieszkańców Chin zbliża się do Japonii, a przewidywana długość lat nauki osiąga około 90% poziomu krajów rozwiniętych.
To oznacza, że Chiny nie osiągają niskich wydatków poprzez ograniczenie wydatków na opiekę zdrowot i edukację, ale osiągają wysoką pokrywalność i wysoką stopę wykorzystania przy ekstremalnie niskich cenach.
W innych obszarach konsumpcji usług ten model powtarza się. Przeliczenia PPP pokazują, że ceny w Chinach w obszarach transportu, komunikacji, gastronomii i kultury i rozrywki wynoszą zazwyczaj 30%–60% cen w Stanach Zjednoczonych; natomiast dane Bank of America wskazują, że liczba krajowych podróży, częstotliwość korzystania z podstawowej komunikacji i poziom uczestnictwa w codziennych usługach mieszkańców Chin są znacząco wyższe niż sugerowany poziom ich przeciętnych wydatków.
Kiedy cena i ilość są jednocześnie stawiane na stole, fakt, który był przez długi czas ignorowany, przestaje być niejasny: w Chinach nie istnieje "ogólny niedobór konsumpcji". Wręcz przeciwnie, mieszkańcy Chin w wielu kluczowych wymiarach życia osiągnęli już poziom konsumpcji dóbr i usług zbliżony do krajów rozwiniętych, tylko że wszystko to dzieje się w systemie cenowym, który jest systematycznie zaniżany.
Jakiekolwiek międzynarodowe porównania oparte jedynie na wartości konsumpcji lub na nie w pełni skorygowanym PPP automatycznie powiększają różnicę między Chinami a krajami rozwiniętymi w tym strukturalnym dyslokacji. Badania oparte na nowym systemie cenowym ponownie oszacowały kursy PPP między Chinami a Stanami Zjednoczonymi.
Wynik jest następujący: kurs PPP juana wynosi około 2,41, a nie 3,65, które obecnie stosuje Bank Światowy. Innymi słowy, 5000 juanów to około 2100 dolarów amerykańskich.
Dlaczego więc statystyki wartościowe systematycznie zaniżają konsumpcję w Chinach? Przyczyna nie jest skomplikowana: wartość konsumpcji = ilość konsumpcji × cena. Gdy gospodarka zbliża się do poziomu konsumpcji krajów rozwiniętych, a ceny pozostają długo na niskim poziomie, wszystkie porównania oparte na wartości automatycznie "deprecjonują" jej poziom życia. Niskie ceny w Chinach nie są wynikiem jednego czynnika, lecz wynikiem wspólnego działania wielu struktur.
Po pierwsze, pochodzi to z struktury przemysłowej. Chiny nie są krajem z niskimi cenami jednego produktu, ale prawie wszystkie towary i usługi, które można zindustrializować i skalować, znajdują się w niskim przedziale cenowym. To oznacza, że problem nie dotyczy kilku branż "wewnętrznych", ale całego systemu gospodarczego, który wytwarza ekstremalne przewagi skali po stronie podaży. Pełen łańcuch dostaw nie tylko zwiększa efektywność, ale także systematycznie obniża koszty marginalne i poprzez konkurencję przekazuje tę przewagę kosztową konsumentom.
Po drugie, pochodzi to ze struktury wynagrodzeń. Chiny nie są "krajem o niskich dochodach", ale gospodarką o ekstremalnie nierównomiernym rozkładzie wynagrodzeń, gdzie mediana wynagrodzenia była przez długi czas zaniżona. Wiele podstawowych sektorów przemysłowych, usługowych i publicznych ma ceny pracy ustalone na niskim poziomie przez system, konkurencję i strukturę demograficzną. To sprawia, że ceny usług—szczególnie w obszarach takich jak medycyna, edukacja, gastronomia, naprawy czy opieka—są trudne do podniesienia.
Na końcu przychodzi to z kursów walutowych. Juan nie został w pełni zinternacjonalizowany, a jego kurs nie jest rynkowym wyrazem zdolności konsumpcyjnej, lecz bardziej odzwierciedla ograniczenia na rachunku kapitałowym, konkurencyjność eksportu oraz cele stabilności makroekonomicznej. Gdy zdolność konsumpcyjna kraju nie może być przenoszona przez ruchy kapitału, jego waluta jest naturalnie niedoszacowana. Te trzy elementy tworzą stabilny, ale zniekształcony trójkąt: efektywność przemysłowa jest pochłaniana przez ceny, wartość pracy jest zaniżana, a siła nabywcza waluty jest zamknięta w kraju.
Dlatego wracając do pierwotnego pytania: ile dokładnie wynosi 5000 juanów w dolarach amerykańskich? To pytanie, które ostatnio było wielokrotnie stawiane, samo w sobie wskazuje na fakt, że ludzie zdają sobie sprawę, że odpowiedź, którą daje nominalny kurs, jest poważnie niezgodna z codziennym doświadczeniem.
Jeśli mieszkaniec chińskiego miasta płaci 5000 juanów za miesiąc podstawowego życia: żywność, transport, komunikacja, podstawowa opieka zdrowotna, wydatki na edukację dzieci, krajowe podróże i codzienne usługi, to to, co otrzymuje w zamian, w Stanach Zjednoczonych zwykle wymaga 1500–2000 dolarów, aby pokryć. Ale jeśli te 5000 juanów wydane są na międzynarodowe bilety lotnicze, zagraniczne hotele, luksusowe marki, globalnie ustalone subskrypcje oprogramowania lub drogie produkty elektroniczne, ich siła nabywcza szybko maleje, zbliżając się bardziej do 700–800 dolarów.
To nie tak, że juan "skacze", ale że istnieją dwa systemy cenowe: jeden to niskokosztowy świat oparty na krajowym systemie dostaw, a drugi to świat towarów zglobalizowanych wycenianych w dolarach.