Im bardziej ktoś pragnie zmienić swoje życie poprzez handel, tym bardziej rynek go ukarze.
Kiedy człowiek spieszy się, aby zmienić swoje przeznaczenie,
jego emocje, osądy, pozycje i oczekiwania
są już skazane na nierównowagę.
To nie jest wina rynku,
to scenariusz napisany przez ludzką naturę.
Ja też tak miałem.
Z ambicjami, złością, fantazjami, obsesjami,
jakbym trzymał nadmiernie rozgrzany oręż,
chciałem tylko w jedną noc odmienić swoje życie.
W rezultacie odkryłem:
im bardziej próbujesz zmienić swoje życie dzięki rynkowi,
tym bardziej rynek zmusi cię do klęczenia.
Nie dlatego, że jesteś głupi,
ale dlatego, że za bardzo chcesz wygrać.
Klasyczna sentencja Livermore’a:
„W momencie, gdy wchodzisz na rynek z emocjami,
już przegrałeś,
jeśli nie zmienisz swojego temperamentu,
rynek zawsze zabierze twoje żetony”.
To zdanie nie jest przestrogą, to proroctwo.
Ponieważ wszystkie likwidacje
są najpierw wywołane emocjami, a potem likwidacją.
Czy widziałeś kiedykolwiek naprawdę zdolnych ludzi?
Nie tych, którzy wydają się pewni siebie,
ale tych, którzy wyglądają
„jakby nic ich nie ruszało”.
Oni nie grają, nie spieszą się, nie pragną eksplozji,
nigdy nie cieszą się przesadnie z zysków,
ani nie wpadają w panikę z powodu strat.
Ich serca są stabilne,
dlatego ich pozycje mogą być stabilne na długie lata.
Handel nie jest skrótem do zmiany przeznaczenia,
lecz lustrem, które ujawnia przeznaczenie.
Jaki jesteś, taką sytuację rynkową napotkasz.
Ludzie, którzy się spieszą, napotykają szybki spadek,
chciwi napotykają fałszywe przełamania,
marzyciele napotykają fałszywe trendy,
uporczywi napotykają jednostronne spadki.
To nie jest przypadek, to przyczyna i skutek.
Rynek nigdy nie jest nam winien przyszłości,
nagradza tylko tych, którzy najpierw zrozumieją teraźniejszość.
Życzę ci, abyś przed następną transakcją,
najpierw ustabilizował serce, a potem rękę.
Nie dąż do eksplozji,
ale stań się osobą, która nie jest podatna na wpływy rynku.