Albo wciąż trzymają "martwe monety" w nadziei na cud, albo gonią za "monetami inflacyjnymi", które wysysają inwestorów.

Prawie straciłem 20,000 USDT, gdy zaczynałem po raz pierwszy, ponieważ tego nie rozumiałem.

Więc dzisiaj ujawnię prawdę na temat obu rodzajów — abyś nie powtarzał moich błędów.

1. Monety umarłych w ruchu

To są tzw. "projekty", które przestały się rozwijać od lat.

Brak aktualizacji od deweloperów, brak prawdziwej mapy drogowej, tylko puste tweety próbujące wykorzystać każdą chwilową tendencję — jednego dnia to sztuczna inteligencja, a następnego metaverse.

Ich społeczności to miasta duchów, a giełdy mogą je wykreślić w każdej chwili.

Zatrzymałem jeden, który spadł do zera z dnia na dzień po ogłoszeniu wykreślenia — nie mogłem nawet sprzedać.

Na końcu, wszystko co ci pozostaje to "cyfrowy zabytek" zespołu, który zniknął dawno temu.

2. Pułapki nieskończonej inflacji

Te tokeny drukują nowe zasoby, jakby nie było jutra.

Każde otwarcie przekształca się w sprzedaż, a wtajemniczeni pozbywają się, a sektor publiczny zostaje z torbą.

Projekty takie jak OMG czy STRAT załamały się o ponad 99%, a FIL wciąż spada po każdym otwarciu — to cykl bólu.

Myślisz, że kupujesz na spadku, ale w rzeczywistości finansujesz wyjście kogoś innego.

Moja rada:

Nie gonić za tanimi cenami — większość z nich jest tania z jakiegoś powodu.

Nie daj się złapać w nostalgię — martwe projekty nie wracają.

I nie dotykaj monet z nieskończonymi otwarciami lub niekontrolowaną inflacją.

Chroń najpierw swój kapitał. Szanse przyjdą później.#SquareMentionsHeatwave #PrivacyNarrativeRising #MarketPullback