Nie buduj AI w niebezpiecznych miejscach na plaży: odkrywając prawdziwą tyranię mocy, zobaczyłem prawdziwą moc obliczeniową
Patrząc na te kilka AI-owych monet koncepcyjnych, które właśnie przestały rosnąć i zaczęły spadać, naprawdę miałem ochotę wrzucić cały ten stos tzw. zdecentralizowanych dużych modeli białych ksiąg do niszczarki. Teraz rynek jest tak zepsuty, że to aż wstyd. Na każdej ulicy jest taka logika: wynajmij kilka scentralizowanych serwerów w chmurze, podłącz interfejs OpenAI, dodaj warstwę tzw. „zdecentralizowanego routingu”, o której nawet programiści nie potrafią jasno powiedzieć, co to jest, a potem wydaj token i zacznij krzyczeć, że chcesz zrewolucjonizować ludzką inteligencję. Tego rodzaju narracja bez muru obronnego jest świeża tylko przez pierwsze kilka razy, ale z czasem naprawdę zaczyna nudzić. Te rzekome AI agentów, gdy działają na blockchainie, są całkowicie czarnymi skrzynkami; wprowadzasz polecenie, a ono zwraca wynik, co się działo w międzyczasie, czy algorytm został zmanipulowany, czy wagi były poddawane zmianom - nie masz pojęcia. To nie jest zdecentralizowana inteligencja, to jest przekazanie twojego zaufania do innej, bardziej ukrytej czarnej skrzynki.