Około 1,1 mln bitcoinów, które są związane z Satoshi Nakamoto, mogą stać się jednym z pierwszych celów dla ataków kwantowych. Tak powiedział twórca Litecoina Charlie Lee. Według jego słów, problem nie dotyczy tylko technologii, ale także tego, że wokół tych monet pojawia się złożony problem dla całej społeczności Bitcoin.
Mowa o starych portfelach, które zostały stworzone w pierwszych latach istnienia sieci. Ich ochrona działa inaczej niż w przypadku późniejszych adresów. To dlatego są uważane za bardziej podatne na realny przełom w obliczeniach kwantowych.
Stare adresy są słabiej chronione
Przyczyna ryzyka związana jest z formatem wczesnych transakcji w sieci Bitcoin. W latach 2009–2010 często używana była schemat, w którym klucz publiczny był widoczny bezpośrednio. Później sieć przeszła do bardziej zabezpieczonego modelu, w którym najpierw publikowane jest nie sam klucz, ale jego hasz.
To ważne rozróżnienie. W starym formacie potencjalnemu atakującemu łatwiej jest dotrzeć do samego mechanizmu podpisu, jeśli obliczenia kwantowe kiedykolwiek pozwolą na złamanie takiej kryptografii.
To właśnie te wczesne adresy powiązane są z portfelami Satoshi. Według Charlie'ego Lee, jeśli zagrożenie kiedykolwiek stanie się rzeczywiste, to właśnie te monety znajdą się w pierwszej kolejności pod ostrzałem.
Ryzyko dotyczy nie tylko bitcoina
Lee podkreśla, że zagrożenie kwantowe nie ogranicza się tylko do kryptowalut. Jeśli takie komputery rzeczywiście będą w stanie łamać obecne metody szyfrowania, bezpieczeństwo znacznie szerszego kręgu systemów — od infrastruktury bankowej po zabezpieczoną komunikację — stanie pod znakiem zapytania.
Ale dla rynku kryptowalut problem jest szczególnie wrażliwy. Jeśli stanie się możliwe uzyskanie dostępu do cudzego portfela poprzez złamanie kryptografii, uderzy to w sam podstawowy zasadę posiadania aktywów cyfrowych.
Dlatego dyskusja już się rozpoczęła, nawet pomimo tego, że rynek wciąż jest daleki od praktycznej realizacji takiego scenariusza.
Spór dotyczy nie tylko technologii
Najtrudniejsza część tej historii nie dotyczy kodu, ale zarządzania siecią. Jeśli społeczność kiedykolwiek zdecyduje się przejść na portfele odporne na kwanty, pojawi się pytanie: co zrobić z monetami Satoshi. Jeśli twórcy Bitcoin już nie ma wśród żywych lub jest niedostępny, nikt nie będzie mógł przekształcić tych środków w nowy format. Wtedy powstaje rozdroże.
Pierwsza opcja — nic nie ruszać i zostawić wszystko tak, jak jest. Druga — zmienić zasady sieci w taki sposób, aby takich monet nie można było wydać lub aby były one przymusowo chronione. Ale właśnie tutaj zaczyna się konflikt z zasadami decentralizacji.
Zamrożenie monet może podważyć fundamenty sieci
Według Lee, jeśli społeczność zdecyduje się interweniować i zakazać ruchu tych monet, będzie to oznaczać odejście od podstawowej logiki Bitcoin. W końcu jedną z głównych idei sieci jest właśnie to, że nikt nie powinien mieć możliwości ręcznego decydowania o losie cudzych środków.
Z drugiej strony, jeśli pozostawić wszystko bez zmian, w przypadku pojawienia się potężnych komputerów kwantowych te monety mogą stać się 'niczyje' i trafić do tego, kto pierwszy zdobędzie przewagę technologiczną. To już nie tylko ryzyko techniczne. To filozoficzny problem dla całej sieci.
Dyskusja w społeczności już trwa
Temat kwantowej ochrony i starych portfeli w ostatnich miesiącach pojawia się coraz częściej. Niektórzy uczestnicy rynku uważają, że przyszła modernizacja sieci może wymagać zamrożenia części starych bitcoinów, w tym monet Satoshi.
Inni, wręcz przeciwnie, są przeciwko jakiejkolwiek przymusowej interwencji. Ich argument jest prosty: sieć nie powinna przepisywać zasad z mocą wsteczną, nawet jeśli chodzi o ochronę przed przyszłymi ryzykami. Dlatego pytanie na razie pozostaje otwarte. Nie ma zgody w branży.
Z technologicznego punktu widzenia zagrożenie jest jeszcze dalekie
Na chwilę obecną komputery kwantowe są jeszcze zbyt słabe, aby rzeczywiście złamać kryptografię Bitcoin. Potrzebne byłyby maszyny zupełnie innego poziomu niż te, które istnieją dzisiaj.
Różne oceny pokazują, że do takiego poziomu jeszcze daleko. Ale jest to godne uwagi, że rynek już zaczął uwzględniać to ryzyko przynajmniej na poziomie oczekiwań. Niektórzy inwestorzy instytucjonalni i strategowie bezpośrednio wspominają o zagrożeniu kwantowym jako jednym z czynników ostrożności wobec bitcoina.
To oznacza, że dyskusja zaczęła się wcześniej, zanim sama technologia stała się realnym problemem.
Litecoin może poruszać się szybciej niż Bitcoin
Charlie Lee uważa, że mniejsze sieci mogą testować podobne zmiany szybciej. Jego zdaniem, Litecoin jako bardziej kompaktowa sieć może szybciej próbować nowych rozwiązań i służyć jako platforma do eksperymentów.
Logika jest tutaj zrozumiała. Jeśli mechanizm ochrony najpierw pokaże skuteczność w architekturze podobnej sieci, może to uprościć dyskusję na temat podobnych kroków już w Bitcoin. Ale na razie to tylko hipoteza. Do praktycznych rozwiązań rynek jeszcze nie doszedł.
Co dalej?
Monety Satoshi nie były ruchome przez ponad dziesięć lat. Dopóki pozostają nietknięte, pytanie wydaje się teoretyczne. Jednak sama dyskusja już pokazuje, jak skomplikowany może stać się następny duży rozdział dla Bitcoin.
Jeśli kiedykolwiek sieć naprawdę napotka zagrożenie kwantowe, społeczność będzie musiała wybierać między dwoma wartościami. Z jednej strony — ochrona starych monet. Z drugiej — zachowanie zasady, że nikt nie ma prawa zmieniać zasad posiadania cudzych środków.
#BTC☀ #LTC #quantumcomputers #Write2Earn #BinanceSquare

