W mrocznej puszczy życia opartego na krzemie, kto trzyma w ręku tę broń myśliwską, która prowadzi do fizycznej prawdy?
W ciągu ostatnich kilku dni, patrząc na te czerwono-zielone linie na ekranie, w mojej głowie krążyły takie myśli. Obecny rynek jest już całkowicie zepsuty, a na ulicach pełno jest tych „hybrydowych potworów” przebranych za AI. Wystarczy znaleźć jakiś starodawny projekt komputerowy z rozproszonym obliczeniem sprzed dwóch lat, zmienić kilka linijek białej księgi, wcisnąć kilka żargonowych terminów jak „wielkie modele” i „zdecentralizowana moc obliczeniowa”, a potem śmiało ruszyć na wielkie zbieranie funduszy. Takie zachowanie nie różni się od tego, co kilka lat temu działo się w projektach związanych z przechowywaniem dokumentów, w istocie nadal sprzedają jedynie iluzję skrajnie taniej redundancji sprzętowej. Myślisz, że kupujesz przyszłość, a tak naprawdę kupujesz tylko stos zapakowanego w nowoczesny sposób złomu elektronicznego. Przez te lata w tej branży widziałem zbyt wiele narracji, które przetrwały dzięki PPT, ale gdy naprawdę próbujesz przekształcić te ulotne moce obliczeniowe w rzeczywisty świat fizyczny, aby napędzić robota z rękami i nogami, który potrafi biegać i skakać, zdasz sobie sprawę, że te rzekome „AI na łańcuchu” to jedynie pełne luk amatorskie grupy.
Zastrzeżenie: zawiera opinie stron trzecich. To nie jest porada finansowa. Może zawierać treści sponsorowane.Zobacz Regulamin