Eksplozje w Teheranie tego poranka (28 lutego 2026) to nie tylko kolejny atak - to otwierające strzały tego, co może stać się jednym z najbardziej katastrofalnych konfliktów naszych czasów. Jeśli Iran w pełni eskaluje w wojnę na pełną skalę z Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, konsekwencje będą katastrofalne, sięgając daleko poza Bliski Wschód.
Po pierwsze, globalna gospodarka miałaby do czynienia z natychmiastowym szokiem. Cieśnina Ormuz, przez którą przechodzi około 20% światowej ropy naftowej i znacząca część LNG, pozostaje na razie otwarta - ale Iran wielokrotnie groził (i częściowo zademonstrował podczas ostatnich ćwiczeń), że ją zamknie lub zakłóci. Blokada, miny lub ataki na tankowce spowodowałyby gwałtowny wzrost cen ropy - potencjalnie do 120–150 USD za baryłkę lub więcej z dnia na dzień. Ceny benzyny, energii elektrycznej, transportu i produkcji wzrosłyby w astronomicznym tempie. Chiny, Indie, Europa i gospodarki wschodzące doświadczyłyby poważnej inflacji, niedoborów dostaw i prawdopodobnej recesji. Zależne od energii państwa Zatoki stanęłyby w obliczu własnego kryzysu.
Po drugie, eskalacja militarna szybko by się zaostrzyła. Asymetryczny arsenał Iranu — rakiety balistyczne, drony, szybkie łodzie atakujące oraz proksy, takie jak Hezbollah, Huti i milicje irackie — mogłyby celować w bazy USA w całym regionie, miasta izraelskie i infrastrukturę energetyczną Zatoki. Odpowiedź ze strony USA i Izraela byłaby przytłaczająca, prawdopodobnie obejmująca długotrwałe naloty powietrzne, operacje morskie i być może inwazje lądowe. Konflikt mógłby rozprzestrzenić się na Liban, Jemen, Irak i Syrię, wciągając więcej aktorów i zamieniając region w wielofrontowe pole bitwy.
Najgorsze jest to, że cień nuklearny wisi dużą. Program Iranu, który już został osłabiony, ale się odbudowuje, może przyspieszyć pod existentialnym zagrożeniem. Każde błędne obliczenie — przypadkowe uwolnienie promieniowania, brudna bomba, czy eskalacja do progu nuklearnego — zaryzykuje regionalny wyścig zbrojeń lub nawet ograniczoną wymianę nuklearną, z niewyobrażalnymi skutkami humanitarnymi i środowiskowymi.
Po trzecie, koszt ludzki byłby ogromny. Miliony ludzi przesiedlonych, zniszczone miasta, fale uchodźców przytłaczające sąsiadów, ryzyko głodu z powodu zakłóconego handlu oraz długoterminowe kryzysy zdrowotne spowodowane atakami i zanieczyszczeniem. Cierpienie cywilów w Iranie, Izraelu i krajach Zatoki byłoby ogromne.
To nie jest wojna, którą ktokolwiek wygrywa — tylko zniszczenie. Dyplomacja wciąż ma wąskie okno, ale czas szybko się kończy. Przywódcy światowi muszą pilnie dążyć do deeskalacji, zanim ten punkt zapalny wywoła pożar, którego nikt nie będzie w stanie kontrolować.




