Kilka miesięcy temu, gdy cena $BTC przekroczyła 125 tysięcy dolarów, wiele osób, które nigdy nie badały tego tematu, było zaskoczonych i powiedziało, że powinny były kupić wcześniej. Teraz, po korekcie, te same osoby czują ulgę, że nie były zaangażowane.
Ten cykl się powtarza. Podczas wzrostów pojawiają się żale. Podczas spadków pojawiają się retrospektywne pewności. W głębi duszy niewiele osób naprawdę rozumie, co się dzieje strukturalnie.
Podczas gdy powierzchowna debata trwa, wydarzyło się coś bardziej istotnego: instytucje finansowe, notowane firmy, a nawet państwa-narody zaczęły traktować Bitcoin jako legitymny aktyw. Można się nie zgadzać z motywacjami, ale integracja instytucjonalna to fakt.
Kiedyś wierzyłem, że transformacja przyjdzie poprzez masową świadomość. Próbowałem wyjaśniać, dzielić się tym, co się nauczyłem, zachęcać zwykłych ludzi do zrozumienia pieniędzy i suwerenności. Większość nie chciała słuchać. I to w porządku.
Może wolność monetarna nie jest ruchem kulturowym, a raczej konsekwencją ekonomiczną.
Może przyszłość nie będzie „hiperbitcoinizacją” napędzaną popularnym entuzjazmem, ale stopniowym, cichym i pragmatycznym włączeniem. I to w porządku.
Na końcu każdy decyduje, ile czasu chce poświęcić na zrozumienie pieniędzy, technologii i suwerenności. Kto się interesuje, ten studiuje. Kto się nie interesuje, idzie inną drogą.
Rynek trwa. Protokół trwa. I każdy ponosi konsekwencje swoich wyborów.
