O trzeciej nad ranem, kiedy kończyłem wdrażanie trzeciego modułu korporacyjnego na testowej sieci Vanar, nagle uświadomiłem sobie, że jego prawdziwa rewolucyjność nie tkwi w parametrach technicznych, ale w tym, że przekształca jednostkę miary wartości w blockchainie.
Inne publiczne łańcuchy obliczają koszty w oparciu o opłaty Gas, podczas gdy Vanar używa „zgodności z dowodem pracy” jako ukrytej jednostki wyceny. Każda transakcja wiąże się z automatycznym przeprowadzaniem kontroli GDPR przez węzły Google Cloud, z wstępną zgodnością z przepływem danych transgranicznych realizowaną przez serwery AWS oraz śledzeniem śladu węglowego ESG wbudowanym w warstwę konsensusu. Usługi, które wcześniej wymagały wysokich opłat dla kancelarii prawnych i firm doradczych, zostały skompresowane do opłaty w wysokości 0,0005 USD za transakcję.
Co bardziej istotne, Vanar tworzy technologiczną równowagę w zakresie arbitracji regulacyjnej. Nie unika regulacji, ale przekształca wymagania dotyczące zgodności z wielu jurysdykcji w programowalne warunki. Kiedy marka wydaje cyfrowe kolekcje na łańcuchu, system
automatycznie dodaje klauzulę zwolnienia SEC dla użytkowników z USA, wbudowuje umowę o usuwalności dla użytkowników z UE oraz dostosowuje lokalne kanały płatności dla użytkowników z Azji Południowo-Wschodniej.
Taki projekt sprawia, że ekosystem Vanar przedstawia niezwykłą dwuwarstwową strukturę: na powierzchni znajdują się ciche aplikacje korporacyjne, podczas gdy pod spodem trwa nieustanna interakcja między globalnym ramami prawnymi a kodem. Gdy tradycyjne blockchainy wciąż dążą do nieodwracalności, Vanar udowadnia, że silniejszą zdolnością jest: uczynić zgodność niewidoczną.
