Mam kumpla, absolwent 985, roczny dochód sześćdziesiąt tysięcy, w wieku 39 lat wciąż kawaler.
Zaręczyny nieustannie się nie udają, ma łysienie androgenowe, ale jest wybredny na punkcie wyglądu. Żartowałem: "Jeśli naprawdę jesteś kawalerem w stylu diamentowym, to skąd masz brak ładnych dziewczyn?"
On to wziął do siebie, rozgrzał się, rzucił pracę i rozpoczął własny biznes.
Wynajął biuro o powierzchni 80 m², zatrudnił piękną dziewczynę z 985 na recepcji oraz dwóch świeżo upieczonych magistrów na stanowiskach kierowniczych.
Codziennie organizowali zebrania, aby badać "strategię firmy" — w rzeczywistości zastanawiali się, co firma właściwie może robić.
Gdy wiadomość o przedsiębiorstwie wyszła na jaw, codziennie przychodzili przyjaciele i koledzy, biuro tętniło życiem, recepcjonistka biegała w tę i z powrotem, a dwaj kierownicy byli pełni pewności siebie. Firma oferowała dobre benefity, brak kart pracy, dowolne urlopy, wypłaty z góry, a przekąski można było jeść dowolnie.
Po ośmiu miesiącach otrzymałem zaproszenie na ślub.
Panna młoda to ta piękna recepcjonistka, ubrana w suknię ślubną, z lekko zaokrąglonym brzuchem, z pełną twarzą szczęścia.
Dwa tygodnie po ślubie, przechodząc obok jego firmy, zobaczyłem zamknięte drzwi, z ogłoszeniem o wynajmie.
Zadzwoniłem do niego, a on powiedział: "Nie wymyśliłem żadnego biznesu, firma została rozwiązana."
Zapytałem, ile stracił.
"Czynsz sześćdziesiąt tysięcy, pensja kierowników osiemdziesiąt tysięcy, pensja recepcjonistki się nie liczy, łącznie szesnaście lub siedemnaście tysięcy."
Poczułem się winny: "To przez mój żart, straciłeś tyle."
On zaśmiał się: "Dziękuję ci, to świetnie! Szesnaście lub siedemnaście tysięcy za piękną żonę z 985, świetny interes!"
Zamurowało mnie.
On kontynuował: "Już wróciłem do swojej starej pracy, to była dłuższa przerwa."
Okazało się, że wcale nie myślał o sukcesie w biznesie, tylko zbudował sobie scenę, aby odegrać rolę "diamentowego kawalera".
Teraz ma żonę i dzieci, wszystko pod kontrolą.
Tylko ta piękna recepcjonistka prawdopodobnie nigdy się nie dowie — że wyszła za mężczyznę, który nie odniósł sukcesu w biznesie, ale zapewnił jej życie bez zmartwień, a jest to ktoś, kto doskonale potrafi liczyć, "aktor".