💥 PRZEŁOM:

Milioner Les Wexner przyznał, że odwiedził prywatną wyspę Jeffrey'a Epsteina.

A część, która sprawia, że ludzie przestają przewijać, jest taka: Wexner mówi, że zdarzyło się to tylko raz, na kilka godzin, i z jego rodziną, podczas gdy już byli w pobliżu na swoim łodzi. Twierdzi, że to nie była jakaś zaplanowana podróż — raczej krótki postój. Ale gdy to zdanie trafia do publiczności, nie ma odwrotu.

Bo kiedy tak potężny człowiek wreszcie mówi: „Tak, byłem tam”, zmienia to ton wszystkiego.

Wexner nie jest tylko „bogatym facetem.” Był jedną z najbardziej powiązanych postaci w amerykańskim biznesie — człowiekiem stojącym za imperium, które kiedyś posiadało Victoria’s Secret. Epstein nie tylko go znał… Epstein poruszał się w jego orbicie, zyskał zaufanie i miał dostęp do kręgów, których większość ludzi nigdy nawet nie zobaczy.

Wexner mówi, że Epstein był „człowiekiem światowej klasy oszustem”, że został oszukany i że nigdy nie widział niczego przestępczego. Ale reakcja publiczna jest prosta:

Jeśli więcej ludzi zaczyna przyznawać się do małych kawałków… jakie większe kawałki wciąż są ukrywane?

Bo historia Epsteina nigdy nie dotyczyła tylko Epsteina. Chodzi o system wokół niego. Drzwi, które się dla niego otworzyły. Ludzie, którzy milczeli. Ci, którzy „nie zadawali pytań.” Ci, którzy odeszli i nigdy nie wyjaśnili.

A teraz — każde nowe przyznanie się to jak kolejna pęknięcie w ścianie, która została zbudowana, aby nigdy nie pęknąć.

Ta historia się nie kończy. Nawet nie jest blisko.

Właśnie wchodzi w część, gdzie nazwiska stają się jaśniejsze, wymówki słabsze, a milczenie głośniejsze.