Inwestowanie na końcu to widzenie świata, ale w rzeczywistości to zobaczenie samego siebie.
O inwestowaniu jest wiele do powiedzenia, ale gdy przychodzi do pisania, najgłębsze uczucie to w rzeczywistości jedno zdanie: inwestowanie na końcu to widzenie świata, ale w rzeczywistości to zobaczenie samego siebie.
Kiedy wchodziłem na rynek, kto nie był pełen energii? Badanie wykresów, pogoń za informacjami, pytanie o kody, traktowanie zysków na koncie jako realizacji inteligencji, a darów rynku jako własnych umiejętności. Wtedy myślałem, że inwestowanie to technika, wystarczy być wystarczająco pracowitym i mądrym, aby otworzyć drzwi do bogactwa.
Dopiero po kilku cyklach hossy i bessy, po wielokrotnym uderzeniu przez rynek, zrozumiałem, że ta droga nie jest taka prosta.