Obserwowałem, jak Vanar próbuje wytyczyć swoją drogę w metawersum, a to, co wyróżnia, to nie stos technologii, ale pozycjonowanie.
Poprzez Virtua, Vanar wyraźnie optymalizuje najpierw dla UX, a potem dla kryptowalut. Interfejs wydaje się bliższy platformie gier niż eksperymentowi Web3: czysta nawigacja, niskie tarcia przy rejestracji i rzeczywista uwaga na projekt wizualny. To ma większe znaczenie, niż większość twórców kryptowalut chciałaby przyznać. Większość „metawersów” wciąż wydaje się być demonstracjami trzymanymi razem przez portfele i modne słowa.
Prawdziwą przewagą Virtua jest atrakcyjność marki. Partnerstwa IP, rozpoznawalne środowiska i produkt, który nie wymaga, abyś już interesował się NFT, aby zrozumieć, co się dzieje. Jest przystępny w sposób, w jaki większość światów natywnych dla kryptowalut nie jest.
Ale to również oznacza kompromis.
Skupiając się na polerze i głównym estetyce, Vanar ryzykuje oddalenie się od samej kultury kryptowalut, modderów, budowniczych, degens i dziwnych dynamik społecznych on-chain, które rzeczywiście generują organiczną treść. Platformy natywne dla kryptowalut wydają się chaotyczne, ale rozwijają się kulturowo, ponieważ użytkownicy tworzą chaos.
Virtua wydaje się bardziej jak kuratowany park tematyczny niż żyjące miasto.
Co rodzi prawdziwe pytanie: czy metawersum zbudowane na marce, UX i partnerstwach może utrzymać się na dużą skalę bez uzależnienia od treści i centralnie kuratorowanej, czy długoterminowy wzrost nadal wymaga przyjęcia chaotycznej, nieprzewidywalnej strony społeczności natywnych dla kryptowalut?

