Kiedyś myślałem, że dostrajanie wydajności polega głównie na przyspieszaniu rzeczy.
Vanar skłonił mnie do myślenia o tym, aby spowolnienie było zamierzone.
W wielu systemach wolne ścieżki są przypadkami. Odkrywasz je pod presją. Łatasz je. Z biegiem czasu nikt nie jest do końca pewien, które opóźnienia są normalne, a które są ostrzeżeniami.
Ciekawe w kierunku projektowania Vanara jest to, jak celowy wydaje się przepływ wykonania. Kiedy coś zajmuje czas, zwykle wydaje się, że system wybiera porządek zamiast pilności, a nie nie radzi sobie.
To zmienia sposób, w jaki odczytujesz sygnały.
Przestajesz traktować każdą przerwę jak problem.
Zaczynasz traktować to jak część kształtu systemu.
A infrastruktura, która czyni swoje tempo czytelnym, jest zazwyczaj łatwiejsza do zaufania niż infrastruktura, która tylko próbuje biec.

