SEC w końcu rezygnuje z gry w zgadywanie. 13 lutego ogłosili "Projekt Crypto" - nie kolejną sprawę sądową przeciwko giełdzie, ale rzeczywistą próbę wprowadzenia jasnych zasad. Szczerze? Właściwy czas.
Sedno: aktywa dzielą się na cztery kategorie. "Towary cyfrowe" (pomyśl o Bitcoinie - teren CFTC), kolekcjonerskie NFT, tokeny użytkowe oraz tokenizowane papiery wartościowe (gdzie SEC pozostaje odpowiedzialny). Ale prawdziwy haczyk? Formalny "wyjazd" z statusu papieru wartościowego. Wprowadzenie tokenów jako papierów wartościowych? W porządku. Gdy sieć stanie się naprawdę zdecentralizowana, a zespół założycielski przestanie pociągać za sznurki? Może pozbyć się tej etykiety. To ogromne. To, co kiedyś było prawną fantazją, teraz ma regulacyjną ścieżkę.
Pewnie, to nie jest całkowita wolność. Papierosy wciąż muszą przestrzegać uproszczonych - ale realnych - przepisów. Ale ciągły niepokój znika: nie ma już obaw, że twój token zostanie wstecznie oznaczony jako papier wartościowy rok później.
Moloney stawia na przewidywalność zamiast na sądową grę w whack-a-mole. Koordynacja z CFTC także pomaga. Ale prawdziwe pytanie nie dotyczy ram - chodzi o wykonanie. Ile miesięcy biurokracji zanim to wejdzie w życie? I co ważne: jak wpłynie to na notowania na giełdach takich jak Binance? Jeśli token otrzyma czystą pieczątkę "niepapieru wartościowego", bariery notowań mogą się zawalić z dnia na dzień.
Co myślisz - czy te zasady wejdą w życie przed następnym rynkiem byka, czy znów znajdziemy się w regulacyjnej mgle?
