Ostatni raz, kiedy naprawdę zwróciłem uwagę na to, jak ludzie opuszczają produkty Web3, nic dramatycznego się nie wydarzyło.
Nie było awarii. Nie było ekranu błędu. Po prostu cicha przerwa… a potem zniknęli.
To nie był błąd. To był czas.
To małe okno, w którym ktoś decyduje, nie chcę się tym zajmować.
W przestrzeniach konsumenckich ta decyzja zapada szybko. Minuty, czasami sekundy. Ludzie przychodzący z gier, rozrywki, doświadczeń marki nie negocjują z tarciem. Nie składają opinii. Po prostu idą dalej.
Obserwując Vanara, to jest ten nacisk, który się wyróżnia.
Jego świat rozciąga się na gry, przestrzenie metawersum, sztuczną inteligencję, środowiska marek, miejsca, gdzie wahanie kosztuje uwagę. W Virtua Metaverse lub w sieci gier VGN interakcja nie prosi cię o zrozumienie stosu przed działaniem. Po prostu pozwala ci działać.
To jest inne.
Nie głośniejsze. Nie bardziej efektowne. Po prostu krótsza odległość między ciekawością a uczestnictwem.
Może tak właśnie wygląda rzeczywista adopcja w świecie, nie przekonywanie ludzi do pozostania, ale dawanie im mniej powodów do odejścia.
