Stary Chen prowadził warsztat naprawy sprzętu elektronicznego na zachodzie miasta przez dwadzieścia lat. Sklep nie jest duży, a przed wejściem wisi wyblakły szyld, a w witrynie stoi mnóstwo różnych, starych radii i magnetofonów. Dzieci go namawiały, by odpoczął, a on powiedział: „Te rzeczy, naprawiając jedną, ubywa jedna, to wszystko są wspomnienia.”
W zeszłym miesiącu do sklepu przyszedł młody człowiek, trzymając stary odbiornik radiowy na lampy elektronowe, mówiąc, że to pamiątka po dziadku, chciałby go naprawić, aby sprawić dziadkowi niespodziankę. Stary Chen otworzył tylną pokrywę, pokręcił parę razy, zmarszczył brwi: „Ten przedmiot brakuje jednego elementu, już przestał być produkowany.”
Młody człowiek się nie spieszy, wyciąga z kieszeni mały przedmiot, przypominający stary zegar kieszonkowy. Pyta: „Mistrzu, słyszałeś o Fogo?”
Stary Chen pokręcił głową: „Co?”
„Nowy łańcuch, szybki i niedrogi. Może to ci w czymś pomoże.”
Młody człowiek położył „stary zegarek” na ladzie, to właściwie był portfel cyfrowy. Przesunął po ekranie kilka razy i wszedł na rynek o nazwie Fogo. Stary Chen podszedł, by zobaczyć, a na ekranie było gęsto zapisanych wiele danych różnych komponentów elektronicznych — kondensatory, rezystory, lampy próżniowe, cewki, od sprzedawców z różnych zakątków świata.
„To... to nie jest po prostu internetowy sklep z narzędziami?” mruknął stary Chen.
Młody człowiek się uśmiechnął: „Nie do końca. Te komponenty mają 'dowód tożsamości', kto je wyprodukował, kto je miał w rękach, czy są prawdziwe, wszystko jest zapisane, nie da się tego zmienić. A transakcje są bezpośrednie, bez pośredników, którzy zarabiają na różnicy cen.”
Stary Chen z niepewnością spróbował wyszukać model części potrzebnych do radia. Hej, rzeczywiście było, mała partia z niemieckiej fabryki, zostały tylko trzy. Jego syn mruczał obok: „Niemcy wyślą, cło, logistyka, przelew, to zajmie pewnie pół miesiąca?”
Młody człowiek wskazał na ten „stary zegarek”: „Użyj Fogo, za dziesięć minut załatwione. Pieniądze przechodzą, towar się wysyła, każdy krok można śledzić, nie ma mowy o oszustwie.”
Stary Chen z niepewnością spróbował. Jego syn pomógł mu zamienić pieniądze na jakąś cyfrową legitymację, nacisnął 'wyślij'. W mniej niż pięć minut, telefon zadzwonił — z Niemiec przyszedł komunikat, że części zostały zapakowane, będą wysłane jutro. Cały proces jest zarejestrowany, nie można go zatarć ani oszukać.
Tydzień później części dotarły, stary Chen włożył je do starego radia, przekręcił włącznik, po kilku szumach z radia popłynęła muzyka. Młody człowiek odebrał naprawione radio, a dziadek po drugiej stronie telefonu był szczęśliwy jak dziecko, nie chciał, żeby stary Chen zaprosił go na drinka.
Tamtej nocy, stary Chen zamknął drzwi sklepu i pod lampą zastanawiał się nad tym „Fogo”. Nie za bardzo rozumiał, co to znaczy „wysoka wydajność L1” czy „maszyna wirtualna Solana”, ale wiedział jedno: to coś, jakby połączyło te stare części, rozsiane po świecie, niewidzialnymi nićmi. Kiedy w przyszłości ktoś będzie potrzebował jakiegoś starego przedmiotu, nie będzie musiał szukać wszędzie, nie będzie musiał bać się kupić podróbki, wystarczy zajrzeć na ten „łańcuch”, może coś się znajdzie.
Znowu przypomniał sobie, co powiedział młody człowiek: „Fogo działa szybko, nie jest drogie, jest dla nas, ludzi, którzy potrzebują załatwić jakieś sprawy.”
Stary Chen uśmiechnął się, wkładając małą kartkę z napisem „Fogo” do swojego zeszytu. Nie wiedział, co to coś stanie się w przyszłości, ale czuł, że coś, co może sprawić, że świat stanie się trochę mniejszy i pozwoli przedmiotom na nowo żyć, nie może być złe.
Następnego dnia stary Chen otworzył sklep, a przed drzwiami pojawiła się mała czarna tablica, na której kredą krzywo napisano kilka słów:
„Nasz sklep wspiera płatności Fogo. Stare przedmioty, nowa droga.”
