Przepustowość jako efekt uboczny: Jak Vanar redefiniuje wydajność
Większość blockchainów lubi chwalić się swoją przepustowością. Wstawiają liczby na pierwszym miejscu, zawsze próbując je zwiększyć. Vanar Chain nie gra w tę grę. Nie goni za przepustowością—po prostu buduje rzeczy w odpowiedni sposób, a przepustowość pojawia się sama.
Vanar przewraca zwykły schemat. Zamiast dążyć do wysokich wyników i potem szaleńczo próbować nadążyć, zaczyna od ograniczeń—rzeczywistych ograniczeń, a nie listy życzeń. Sieć koncentruje się na przewidywalnym wykonaniu, kontroluje wykorzystanie zasobów i zapewnia, że opóźnienia pozostają stabilne, nawet na tanich urządzeniach lub niestabilnych połączeniach. Kiedy wyeliminujesz nadmiar i dodatkową koordynację, którą większość łańcuchów narzuca, unikasz bałaganu, który zwykle obniża wydajność.
Tutaj wydajność nie polega na łamaniu rekordów prędkości w idealnych warunkach laboratoryjnych. Chodzi o to, aby działać w ten sam sposób, za każdym razem, nawet gdy sytuacja staje się trudna—wzrosty ruchu, stary sprzęt, i tak dalej. Vanar mniej martwi się o to, by być szybkim, a bardziej o to, by nigdy nie przegapić rytmu. Bloki, transakcje, finalność—all stick to the plan, no matter what’s happening on the network. To pozwala przepustowości rosnąć sama, nie czyniąc całego systemu kruchym.
A Vanar nie traktuje zakorkowania jak jakiejś odznaki honoru czy znaku hype’u. Dla Vanara zakorkowanie oznacza, że coś poszło nie tak w projekcie. Zamiast więc łatać rzeczy nieskończonymi poprawkami czy dzikimi sztuczkami skalowania, system po prostu unika tych klifów całkowicie.

