Vanar nadal sprzedaje narrację "następnych 3B użytkowników", ale ostrzejsze pytanie jest prostsze: jeśli użytkownicy nie potrzebują VANRY, kto tak naprawdę jest zmuszony do jego zakupu?
190M+ transakcji brzmi ogromnie, jednak własność nadal wygląda stosunkowo skoncentrowana w porównaniu do aktywności. To jest wskazówka. Vanar nie przypomina zdecentralizowanej sieci DeFi, gdzie każdy portfel detaliczny musi posiadać gaz. Przypomina raczej system konsumencki, w którym token jest ukryty, użytkownicy klikają, aplikacje się rozliczają, a pośrednicy płacą.
Ten model nie jest niedźwiedzi. Jest po prostu strukturalnie inny. Adopcja nie przełoży się na popyt na tokeny przez liczbę portfeli. Przekłada się na wolumen rozliczeń, presję stakowania/blokowania oraz rzeczywiste koszty transakcyjne.
W tej chwili Vanar ma ruch bez własności.
Prawdziwym katalizatorem nie będą "więcej transakcji."
To będzie moment, w którym użytkowanie stanie się nieuniknionym popytem na tokeny. Do tego czasu, VANRY handluje jak płynność, a nie konieczność.
