Debaty na temat naliczania odsetek od stablecoinów mogą zmienić samo rozumienie konsumenckich „pieniężnych” rachunków w obliczu napięć w sektorze bankowym.

Przeciwstawienie się regulacji stablecoinów w Waszyngtonie coraz bardziej przypomina spór o depozyty bankowe. Banki od razu widzą w tym znajomy problem. Chodzi o to, kto faktycznie kontroluje pieniądze klientów.

Teraz pytanie nie dotyczy już tego, czy powinny istnieć tokeny powiązane z dolarem. Spór przesunął się w inną stronę. Czy należy je traktować jako odpowiedniki depozytów, szczególnie jeśli posiadacze mogą otrzymywać nagrody przypominające procent, po prostu za przechowywanie takich aktywów.

Ostatnie spotkanie w Białym Domu miało pomóc złagodzić napięcia między bankami a stowarzyszeniami kryptowalutowymi. Jednak nie udało się osiągnąć porozumienia. Głównym kontrowersyjnym punktem pozostaje naliczanie dochodów i bonusów od stablecoinów.

Kontekst jest również ważny. Stablecoiny od dawna przestały być wąskim narzędziem dla traderów i rozliczeń między giełdami.

Z danych DeFiLlama wynika, że całkowity wolumen stablecoinów w obiegu w połowie stycznia osiągnął rekordowy poziom i wyniósł 311,3 miliarda dolarów.

Przy takich skalach dyskusja przestaje być teoretyczna. Mowa już o tym, gdzie w systemie finansowym będzie przechowywana najbardziej stabilna i płynna „gotówka” oraz kto skorzysta na tych resztkach.

Dlaczego banki postrzegają stablecoiny jako konkurencję dla depozytów

Banki uważnie obserwują rynek stablecoinów, ponieważ obecny model faktycznie odciąga „podobne do depozytów” pieniądze z bilansów bankowych do krótkoterminowych obligacji rządowych USA.

Dla banków depozyty to tanie finansowanie. Na nich opiera się kredytowanie i w dużej mierze utrzymuje się marża. Rezerwy stablecoinów, przeciwnie, zazwyczaj ulokowane są w gotówce i krótkoterminowych papierach skarbowych. W rezultacie środki, które wcześniej pozostawały w systemie bankowym jako depozyty, odchodzą w dług suwerenny.

W zasadzie zmienia się rozdział ról. Kto zarabia, kto występuje jako pośrednik i kto kontroluje bazę klientów.

Sytuacja polityczna staje się wrażliwa, gdy produkt zaczyna konkurować pod względem dochodowości. Jeśli stablecoiny nie przynoszą procentów, wydają się narzędziem rozliczeniowym. To po prostu szybsza i wygodniejsza technologia płatnicza.

Ale jeśli pojawia się na nich dochodowość, bezpośrednio lub poprzez bonusy platformy, które są postrzegane jako procent, zaczynają przypominać produkt oszczędnościowy.

To właśnie tutaj banki widzą bezpośrednie zagrożenie dla swojego biznesu depozytowego, szczególnie regionalni gracze, którzy mocno polegają na detalicznych wkładach.

Standard Chartered niedawno próbował ocenić skalę ryzyka. Bank ostrzegł, że do końca 2028 roku stablecoiny mogą wyprowadzić z amerykańskich banków około 500 miliardów dolarów depozytów. Najbardziej ucierpią banki regionalne.

Ważne jest nawet nie samo liczba, ale sygnał. W ten sposób banki i regulatorzy modelują następny etap rozwoju rynku.

W tej logice platforma kryptowalutowa staje się swoistym front-office'em do przechowywania „gotówki”, a banki schodzą na drugi plan lub całkowicie tracą część sald.

GENIUS i CLARITY przeplatają się w sporze o dochodowość

W USA już przyjęto ustawę o stablecoinach, i to ona stała się centrum obecnego konfliktu.

Prezydent Donald Trump podpisał ustawę GENIUS w lipcu 2025 roku. Ustawa miała na celu włączenie stablecoinów do regulowanego pola i jednoczesne wsparcie popytu na dług publiczny USA poprzez wymogi dotyczące rezerw.

Jednak jego pełne wdrożenie zostało odłożone. Minister finansów Scott Bessent potwierdził, że ustawa może być uruchomiona dopiero w lipcu tego roku.

To właśnie ta przerwa stała się jedną z przyczyn, dla których spór o dochodowość stablecoinów przeszedł do dyskusji o strukturze rynku w ramach inicjatywy CLARITY.

Banki twierdzą, że nawet jeśli emitenci stablecoinów zostaną ograniczeni, osoby trzecie, w tym giełdy, brokerzy i firmy fintech, będą mogły oferować bonusy, które faktycznie wyglądają jak procent. Może to odciągnąć klientów od ubezpieczonych depozytów bankowych.

Dlatego strona bankowa proponuje surowy zakaz wszelkich form dochodowości. Zgodnie z ich stanowiskiem nikt nie powinien oferować właścicielom stablecoinów płatniczych finansowych lub niefinansowych nagród związanych z zakupem, używaniem lub przechowywaniem takich tokenów.

Uważają również, że jakiekolwiek wyjątki powinny być skrajnie ograniczone, aby nie spowodować odpływu depozytów i nie osłabić kredytowania realnego sektora.

Firmy kryptowalutowe z kolei twierdzą, że bonusy i nagrody są niezbędnym narzędziem konkurencyjnym. Ich zdaniem zakaz umocni dominację banków i ograniczy możliwości nowych graczy w walce o salda klientów.

Napięcie już spowolniło proces legislacyjny.

W zeszłym miesiącu CEO Coinbase Brian Armstrong stwierdził, że firma nie poprze projektu ustawy w jej obecnej formie. Wśród powodów wymienił ograniczenia dotyczące nagród w stablecoinach. To pomogło opóźnić rozpatrzenie inicjatywy w komisji bankowej Senatu.

Jednak w branży kryptowalutowej nie ma jednolitego stanowiska.

Szef BitGo, Mike Belshé, uważa, że nie ma sensu wracać do dyskusji o GENIUS. Jego zdaniem ta kwestia została już rozwiązana, a wszelkie zmiany powinny być wprowadzane poprzez poprawki. Wezwał również, aby nie opóźniać CLARITY z powodu osobnego sporu o dochodowość, dodając: „Get CLARITY done”.

Podział wokół tych dwóch kierunków już wpływa na plany branży na 2026 rok. Jednocześnie określa, jak banki i platformy kryptowalutowe przygotowują się do nowych zasad, które zdecydują, kto będzie kontrolował główny dolarowy bilans konsumenta.

Trzy scenariusze dla rynku i trzy różne zestawy zwycięzców

Aktualny impas wokół stablecoinów może zostać rozwiązany na różne sposoby. Każda opcja w inny sposób zmieni układ sił w branży kryptowalut i sektorze finansowym.

Pierwszy scenariusz: surowy zakaz dochodowości, korzystny dla banków.
Jeśli Kongres lub regulatorzy ograniczą pasywne nagrody za proste przechowywanie tokenów, stablecoiny ostatecznie przesuną się w stronę rozliczeń i infrastruktury płatniczej, a nie oszczędności.

W takim przypadku tradycyjni gracze będą je intensywniej wykorzystywać, ponieważ potrzebują nowych torów rozliczeniowych bez bezpośredniej konkurencji z depozytami.

Sygnalizować może pozycja Visa. Firma informowała o ponad 3,5 miliarda dolarów rocznego wolumenu transakcji w stablecoinach na dzień 30 listopada 2025 roku i w grudniu rozszerzyła rozliczenia w USDC dla amerykańskich instytucji finansowych.

W takim scenariuszu stablecoiny rosną dzięki wygodzie i szybkości, a nie dzięki dochodowości dla posiadaczy.

Drugi scenariusz: kompromis między bankami a firmami kryptowalutowymi.
Ustawodawcy mogą zezwolić na bonusy powiązane z aktywnością, na przykład z płatnościami lub transferami, ale ograniczyć klasyczny procentowy dochód z przechowywania.

To zachowa bodźce dla użytkowników, ale wzmocni wymagania dotyczące zgodności i ujawniania informacji. Korzyść odniosą duże platformy z skalą i zasobami.

Efektem ubocznym w takim przypadku jest przeniesienie dochodowości do opakowań wokół stablecoina. Dochody mogą być generowane przez tokenizowane fundusze rynku pieniężnego, mechanizmy sweep oraz inne produkty formalnie oddzielone od bilansu stablecoina płatniczego.

Trzeci scenariusz: przedłużający się status quo. Jeśli spór między bankami a firmami kryptowalutowymi przeciągnie się do 2026 roku, bonusy będą nadal istnieć wystarczająco długo, aby model „konta gotówkowego” opartego na stablecoinach stał się powszechny.

W takim przypadku hipoteza o odpływie depozytów może częściowo się potwierdzić, szczególnie jeśli różnica w dochodowości pozostanie zauważalna dla konsumentów.

Jednak taki scenariusz zwiększa ryzyko bardziej zdecydowanej reakcji ze strony władz w przyszłości. Możliwy jest gwałtowny zwrot polityki, gdy zasady zmienią się już po tym, jak rozkład sald klientów się przesunie, a temat odpływu depozytów stanie się politycznie wrażliwy.

#CLARITYAct #GeniusAtc #stablecoin #BinanceSquare #Write2Earn

$USDC

USDC
USDC
1.0004
0.00%