Historia ciągle się powtarza, ale tym razem jest inaczej.

0312 roku 2020: pandemia wymknęła się spod kontroli, giełdy zamarły, Bitcoin stracił połowę wartości w ciągu jednego dnia, a cały rynek stracił około 1,2 miliarda dolarów. Wszyscy wiedzieli, z czym mają do czynienia.

FTX w 2022 roku: druga co do wielkości giełda na świecie nagle zniknęła, system zaufania załamał się, łańcuchowe rozliczenia rozprzestrzeniły się, a całkowity rynek stracił około 1,5 miliarda dolarów. To była śmiercionośna spirala rozczarowania w świecie kryptowalut.

6 lutego 2026 roku, zupełnie inny scenariusz.

Bez pandemii, bez upadków giełd, bez nagłych podwyżek stóp procentowych, a nawet bez jakichkolwiek makroekonomicznych negatywnych wiadomości, które mogłyby trafić na czołówki.

Rynek jednak w stanie niemal 'milczącego' stanu, cicho zapalił likwidację wartości 2,6 miliarda dolarów.

Ta liczba przekroczyła COVID-19 i FTX.

Jeśli nawet czarny łabędź nie jest potrzebny, dlaczego rynek może zabić tak wielu ludzi?

Pierwsza prawda tej fali likwidacji dźwigni: rynek jest w rzeczywistości cieplejszy, niż myślisz.

Brak istotnych wiadomości, ale udało się osiągnąć epicką wielkość likwidacji, odpowiedź jest tylko jedna: samochód był zbyt ciężki.

Na rynku czai się wiele dźwigni i kapitału, tylko nie stoi w świetle reflektorów.

FOMO nie zniknęło, tylko przed likwidacją nikt o tym nie wiedział.

Likwidacja wartości 2,6 miliarda dolarów jest dowodem na to, że rynek wciąż ma coś w rękawie.

Ta likwidacja to dokładnie odnowienie rynku.

Druga prawda jest tym, na co należy zwrócić szczególną uwagę.

W sytuacji, gdy nie potrzebujemy istotnych negatywnych informacji, aby wywołać taką skalę łańcuchowych likwidacji, mówi to jedno:

Grubość płynności rynkowej na rynku spot zaczyna maleć.

Im bardziej skupione żetony, tym niższy koszt kontroli rynku.

Nawet niewielka ilość spot dopasowana do głębokości kontraktów wystarczy, aby wywołać lawinowe likwidacje.

To powtarza się wielokrotnie na alpha coin.

Krótkoterminowa zmienność nie wymaga już katalizatorów w postaci wiadomości.

To zależy tylko od tego, jak rozłożone są żetony, kto stoi po złej stronie.

Dla traderów kontraktowych, to czas kryzysu i szaleństwa, rynek wchodzi w fazę 'braku narracji, tylko obstawianie long/short'.

Cóż, 60 tysięcy do 70 tysięcy, czy to jest szczyt, czy dno?

Ten przedział jest ważny nie dlatego, że wskaźniki techniczne, ale dlatego, że był tutaj zbyt wiele razy:

W 2021 roku, to tutaj był sufit konsensusu na rynku.

W 2024 roku, to tutaj jest rdzeń, w którym odbywały się powtarzające się wymiany, przeciąganie przez pół roku.

W 2026 roku, kiedy cena znowu wróci tutaj, jej rola już się zmieni.

Sufit, który jest testowany, aby zobaczyć, czy może stać się podłogą.

Nie ma żadnej ceny, która jest 'twardym dnem', ale z historii wiadomo, że 60-70 tys. to bardzo silny przedział cenowy.

Zamrożone, przegapione, instytucjonalnie rozłożone fundusze, wszystkie krzyżują się tutaj.

Ta likwidacja wartości 2,6 miliarda bardziej przypomina test ciśnienia fundamentów.

Rynek kontraktów to maszynka do mięsa, a ten przedział, przynajmniej na razie, wciąż przypomina bezpieczną przystań dla graczy spot.

Kto cierpi, kto się śmieje?

Dla graczy kontraktowych, 6 lutego to katastrofa.

Dla posiadaczy spot, to 'zatrzymanie na odwrotce' na rynku.

Historia wielokrotnie udowadnia, że ekstremalne likwidacje nigdy nie są końcem.

Jej funkcja jest jedna: uczynić samochód lżejszym, a prędkość większą.

Nie daj się przestraszyć liczbą 2,6 miliarda dolarów.

To, co naprawdę trzeba zrozumieć, to sygnał, który przekazuje: kapitał wciąż jest, konsensus się nie rozproszył.

Trzymaj dobrze spot, trzymaj się z dala od dźwigni.

Szanować rynek, być pokornym.