„Liberalna Argentyna rośnie!!! Ten prywatny projekt będzie poświęcony wspieraniu wzrostu argentyńskiej gospodarki, finansowaniu małych argentyńskich firm i startupów. Świat chce inwestować w Argentynę. $LIBRA” – napisał lider libertarian, który zawsze był entuzjastą tokenizacji gospodarki.
Wiadomość Mileia zawierała link do projektu zatytułowanego „Viva la libertad project”, co było wyraźnym nawiązaniem do hasła argentyńskiego prezydenta, który kończy wszystkie swoje przemówienia okrzykiem „Viva La Libertad Carajo” (VLLC).
Po tym poparciu kapitalizacja rynkowa kryptowaluty wzrosła do ponad 4 miliardów dolarów amerykańskich, co zdaniem ekspertów było zasługą około 40 000 nabywców.
Jednak w ciągu zaledwie kilku godzin wartość $LIBRA gwałtownie spadła. Stało się to po tym, jak niewielka grupa portfeli cyfrowych wypłaciła blisko 90 milionów dolarów, co stanowiło ponad 80% pieniędzy będących w obiegu.
Po północy w Argentynie Milei usunęła swój post i opublikowała nową wiadomość na X, w której napisała:
„Kilka godzin temu zamieściłem tweeta, jak wiele innych niezliczonych razy, wspierając rzekomo prywatny projekt, z którym najwyraźniej nie mam nic wspólnego. Nie znałem szczegółów projektu i po tym, jak się o tym dowiedziałem, postanowiłem nie rozpowszechniać dalej tej informacji (dlatego usunąłem tweeta).”
Jednakże jego wyjaśnienia nie zapobiegły wybuchowi ogromnego skandalu politycznego, którego rozmiary stały się znane dopiero w poniedziałek, po wznowieniu działalności gospodarczej w Argentynie po weekendzie.
Prezydent udzielił w poniedziałek wywiadu lokalnej stacji TN, w którym uchylił się od odpowiedzialności i stwierdził, że nie promował waluty, lecz rozpowszechniał informacje.
„Jeśli pójdziesz do kasyna i stracisz pieniądze, jakie jest roszczenie, jeśli wiedziałeś, że ma takie cechy?” powiedział.
„Ci, którzy brali udział, zrobili to dobrowolnie. To problem między stronami prywatnymi, ponieważ państwo nie odgrywa tu żadnej roli” – dodał Milei.