Bitcoin jest pod presją: od początku roku spadł o ponad 24% i jest notowany w okolicach 65 900 USD (w tekście masz dwie wartości: 65 907 i 65 997 — warto ujednolicić). Coraz więcej danych sugeruje, że rynek może być we wczesnej fazie bessy.

Kapitał nie dopływa — to pierwszy czerwony alarm

CryptoQuant pokazuje, że napływy nowych inwestorów stały się ujemne. To znaczy, że wyprzedaż nie jest równoważona świeżym kapitałem. Analityk „IT Tech” zauważa, że w hossie spadki przyciągają kupujących, a na początku rynku niedźwiedzia dzieje się odwrotnie: kapitał odpływa, a płynność się kurczy.

Bez powrotu dodatnich napływów wzrosty częściej mają charakter korekcyjny niż trendowy — podkreśla CryptoQuant.

Fibonacci: nawet 42 tys. USD nie jest „nierealne”

Analityk „Jelle” przypomniał historyczny schemat: w poprzednich bessach BTC potrafił schodzić poniżej zniesienia 0,618 liczonego od szczytu cyklu. Dziś poziom 0,618 wypada w okolicach 57 000 USD. Jeśli hipotetyczny dołek uformuje się 30% niżej, daje to okolice 42 000 USD. Część rynku nie wyklucza nawet zejścia poniżej 40 000 USD.

Wieloryby akumulują, ale to nie gwarantuje szybkiego odbicia

On-chain sugeruje rosnącą aktywność dużych podmiotów. 30-dniowa SMA odpływów z giełd miała wzrosnąć do 3,2%, a podobny schemat obserwowano w pierwszej połowie 2022 r.

Historia pokazuje jednak, że akumulacja wielorybów nie musi oznaczać natychmiastowego zwrotu — w poprzednim cyklu szerokie ożywienie przyszło dopiero na początku 2023 r.